Wiosna Ludów

U progu lat czterdziestych narastała w wielu krajach Europy demokratyczna rewolucja, mieszczańska na Zachodzie, chłopska w centrum i na Wschodzie. Burżuazja i drobnomieszczaństwo występowały przeciw absolutystycznym rządom, żądały konstytucji i wolności, burzył się młody, ale na Zachodzie stanowiący już sporą silę proletariat. Chłopi w środkowej i wschodniej Europie coraz natarczywiej domagali się ziemi. O wolność narodową lub zjednoczenie kraju upominali się Polacy i Włosi, Niemcy i Węgrzy, Rumuni i południowi Słowianie. Aktywizowały się różne organizacje polityczne: liberalne, demokratyczne, radykalne i rewolucyjne. Niezadowolenie warstw ludowych pogłębiały klęski żywiołowe, epidemie i nieurodzaje (wyjątkowo złe zbiory ziemniaków).

Na ziemiach polskich najostrzejszy konflikt społeczny ujawnił się w Galicji. Panowie zwiększyli wymiar pańszczyzny i narzucali nowe prace akordowe. Rósł wyzysk propinacyjny. Nieurodzaje i powodzie lat 1844-1845 doprowadziły wieśniaków do nędzy. Gromady głodnych chłopów włóczyły się po kraju w poszukiwaniu kawałka chleba. Narastał opór przeciw wyzyskowi. Trwały liczne procesy wytaczane dworom, gromady naradzały się i wysuwały lokalnych przywódców, którzy składali petycje i prawowali się z dziedzicami. Odwoływano się też do władz, najczęściej do cyrkułów. Urzędnicy tłumaczyli, że tylko panowie wbrew cesarzowi sprzeciwiają się wolności i własności chłopskiej. Masowo rozwijające się bractwa trzeźwości potępiały rozpijanie włościan przez szlachtę. Do wzrostu napięcia przyczyniła się też rewolucyjna agitacja demokratów. nic dziwnego, że w połowie lat czterdziestych wieś galicyjska stała się beczką prochu.

Rosło też wzburzenie w Wielkopolsce. Biedota wiejska domagała się ziemi, uwłaszczeni skarżyli się na wysokie opłaty regulacyjne, proletariat wiejski i plebs miejski domagały się polepszenia warunków pracy i wyższych zarobków. Lelewel zanotował w lutym 1844 roku: „W Poznaniu i Poznańskiem fermentacja nie do opisania |…]. We wszystkich klasach wre”.

W Królestwie chłopi sabotowali monopol propinacyjny dworów, toczyli spory z dziedzicami w sprawie oczynszowania. Oczynszowanych chłopów z dóbr górniczych w Kieleckiem zmuszano do wygórowanych opłat, a bezrolnych obciążano pańszczyzną. Włościanie odmawiali uiszczania świadczeń i słali skargi do Warszawy.

Konspiracja krajowa na tle rosnącego wzburzenia społecznego uległa aktywizacji i radykalizacji. Powiązane z TDP podziemie krajowe zaczynało działać coraz bardziej samodzielnie (założony w Królestwie Związek Narodu Polskiego]. Rewolucyjni demokraci, wbrew umiarkowanym szlacheckim demokratom, nawoływali do powstania narodowego, które by jednocześnie było rewolucją chłopską. Rozpoczynała się – jeszcze sporadycznie – agitacja na wsi oraz w plebejskich środowiskach miejskich.

Wśród radykalnych demokratów wyróżniły się postacie Edwarda Dembowskiego, Henryka Kamieńskiego, księdza Piotra Ściegiennego, Juliana Goslara i Walentego Stefańskiego.

Dembowski był starannie wykształconym synem magnackim. Wybitnie uzdolniony i spalający się w gorączkowej pracy, zapoznał się z zachodnioeuropejską literaturą polityczną, filozoficzną i ekonomiczną (między innymi utopijnosocjalistyczną) i sam napisał wiele cennych rozpraw z filozofii i teorii literatury. Był też ofiarnym, odważnym agitatorem i spiskowcem. W latach 1843-1844 działał wśród rzemieślników warszawskich i redagował świetny „Przegląd Naukowy”. Zagrożony (aresztowania członków Związku Narodu Polskiego), udał się do Poznania, gdzie związał się z tamtejszymi radykalnymi demokratami. Usunięty z Wielkiego Księstwa „za szerzenie zasad komunizmu”, wyjechał na Zachód. Odwiedził w Brukseli patrona polskich demokratów, Lelewela, twórcę historycznej teorii o pierwotnym gminowładztwie słowiańskim. „Rozmowa z Lelewelem zrobiła na mnie ogromne wrażenie” – napisał Dembowski. Szybko powrócił jako emisariusz do kraju, prowadząc agitację rewolucyjną w Galicji. To samo czynił wśród chłopów Podhala i Rzeszowskiego współpracujący z nim Goslar.

Dembowski, radykalny demokrata i utopijny komunista, interes mas uznawał za decydujące kryterium patriotyzmu i rewolucjonizmu. Uważał, że niepodległość Polski wywalczyć może tylko rewolucja ludowa.

W odróżnieniu od Dembowskiego jego cioteczny brat, Henryk Kamieński, był bardziej myślicielem, teoretykiem niż działaczem rewolucyjnym, lego książki („O prawach żywotnych narodu polskiego”, 1844, i „Katechizm demokratyczny”, 1845) wywarły duży wpływ na młodzież. Głosił w nich, że w miejsce drobnych, elitarnych spisków należy podjąć masową pracę rewolucyjną. Polska – to nawiązanie do Kościuszki – wyzwolić się może jedynie w wyniku zwycięskiej „wojny ludowej”.

Te idee pragnął realizować utrzymujący kontakty z Dembowskim ksiądz Ściegienny, syn chłopski. W latach 1842-1844 prowadził intensywną propagandę niepodległościowo-demokratyczną na wsi kieleckiej i lubelskiej. Na czele własnego Związku Chłopskiego planował wszczęcie powstania jesienią 1844 roku. Aby trafić do chłopów, Ściegienny kolportował tak zwaną Złotą książeczkę, napisaną rzekomo przez papieża. Broszura nawoływała włościan do zbrojnego powstania w sojuszu z rosyjskimi chłopami, wymierzonego przeciw carowi i panom. „Wasza, bracia wieśniacy i mieszczanie, będzie wygrana, bo was daleko więcej”. Zaniepokojeni tą agitacją ziemianie donieśli o spisku władzom rosyjskim. Ściegiennego aresztowano i zesłano na Syberię, gdzie spędził dwadzieścia pięć lat.

Tajny ośrodek poznański, ściśle związany z TDR prowadzili działacze umiarkowani (Karol Libelt, Jędrzej Moraczewski). Radykalny odłam konspiracji, kierowany przez Walentego Stefańskiego, utworzył na przełomie lat 1842 i 1843 Związek Plebejuszy. Działali w nim chłopi (Maciej i Jan Palaczowie), rzemieślnicy i drobno- mieszczanie (młynarz Józef Esman). Konspiracja plebejuszy rozszerzyła się na Pomorzu (Toruń, Grudziądz) i sięgnęła Śląska. Związek zmierzał do szybkiego przygotowania powstania ludowego. Głosił sprawiedliwy podział dóbr i prawo do pracy. Postulował likwidację własności obszarniczej, która przeszłaby na własność gmin. W listopadzie 1845 roku w toku intensywnych przygotowań insurekcyjnych Stefański, wydany przez ziemianina Seweryna Mielżyńskiego, został aresztowany, a plebejusze musieli się, acz z ciężkim sercem, podporządkować umiarkowanemu poznańskiemu ośrodkowi TDR tak zwanej Centralizacji Poznańskiej.

Prawica konspiracji krajowej, z głównym ośrodkiem w Poznaniu, przygotowywała w porozumieniu z TDP oraz podziemiem w Krakowie, Galicji i Królestwie ogólnonarodowe powstanie. Pragnęła wprawdzie ogłosić uwłaszczenie, lecz nie chciała dopuścić ani do antyszlacheckiej rebelii chłopskiej, ani do przejęcia steru rewolucji przez radykałów. Jednakże ziemiańskiej szlachcie i takie powstanie pod wodzą działacza TDP, Ludwika Mierosławskiego, zwolennika armii regularnej, a przeciwnika „wojny ludowej”, wydało się niebezpieczne. Członek spisku, hrabia Henryk Poniński, wiedząc, że datę powstania wyznaczono na 22 lutego 1846 roku, podał policji pruskiej nazwiska przywódców konspiracji. 14 lutego zaczęły się w Poznańskiem aresztowania. Osadzono w więzieniu około siedemdziesięciu działaczy patriotycznych, w tej liczbie Libelta i Mierosławskiego. Powstanie w Wielkopolsce udaremniono w zarodku.

Próby powstańcze w Królestwie (atak na Siedlce), gdzie aresztowania rozbiły konspirację warszawską, oraz na Pomorzu (Starogard) całkowicie się nie powiodły. Nie lepiej było w Galicji, gdzie wystąpiła szlachta i oficjaliści dworscy (Tarnowskie). We Lwowie dokonano prewencyjnych aresztowań i do wybuchu w mieście nie doszło. Do Krakowa, też prewencyjnie, wkroczyły oddziały austriackie. Wydawać by się mogło, że mchu powstańczego, stłumionego w zarodku przez zaborców (przy pomocy niektórych Polaków), nic już nie uratuje. Tak sądzili wysłańcy Centralizacji TDR którzy uciekli z Krakowa.

Tymczasem spiskowcy krakowscy pod przewodem Ludwika Gorzkowskiego postanowili działać. W nocy z 20 na 21 lutego zaatakowali Austriaków. Udzieliła im pomocy biedota krakowska, górnicy z Jaworzna oraz podkrakowscy chłopi. 22 lutego oddziały austriackie opuściły Kraków, a wieczorem wśród entuzjazmu ulicy ukonstytuował się Rząd Narodowy Rzeczypospolitej Polskiej (Gorzkowski, Aleksander Grzegorzewski i Jan Tyssowski). Gdy tylko dowiedziano się na obczyźnie o powstaniu na ziemi polskiej Rządu Narodowego, wszystkie organizacje emigracyjne od Ludu Polskiego po Hotel Lambert uznały go bez zastrzeżeń za jedyną legalną polską władzę. Miało to jedynie symboliczne znaczenie.

Rząd wydał odezwę do narodu. Proklamował w niej odrodzenie Rzeczypospolitej Polskiej, znosił wszelkie czynsze i powinności chłopskie, nadając chłopom ich ziemię, likwidował podział na stany i obalał wszelkie przywileje społeczne. Zapowiadał uposażenie w ziemię z dóbr narodowych tych bezrolnych, którzy wezmą udział w powstaniu.

Mieszczaństwo krakowskie przyjęło niechętnie demokratyczny program rządu. Podatny na wpływy umiarkowanych Tyssowski 24 lutego ogłosił się dyktatorem. Wtedy właśnie pojawił się w Krakowie Dembowski. „Czerwony kasztelanie” przedarł się ze Lwowa, głosząc chłopom i górnikom (Wieliczka) odrodzenie Polski, zniesienie pańszczyzny i rewolucję socjalną. Od razu też narzucił się Tyssowskiemu jako sekretarz.

Dembowski stał się duszą rewolucji. Założył Klub Rewolucyjny, udaremnił antyrządowy spisek dążący do obalenia Tyssowskiego i kapitulacji powstania, przemawiał, organizował wojsko. Wiedział, że rewolucja jest izolowana, wysyłał więc emisariuszy, aby wyjaśniali chłopom program Rządu Narodowego. Wszelkie wysiłki były jednak daremne. Wolną Rzeczpospolitą poparli tylko dawno oczynszowani chłopi podkrakowscy oraz częściowo podhalańscy. Do powstania poderwał górali chochołowski nauczyciel Jan Andrusikiewicz oraz dwaj księża, Józef Kmietowicz i Michał Głowacki. Austriacy przy pomocy podburzonych mieszkańców Czarnego Dunajca stłumili po dwóch dniach ruch zbrojny (23 lutego). Ponad stu górali zakuto w kajdany. Natomiast znaczna większość chłopów galicyjskich wystąpiła przeciw panom i przeciw powstaniu. To włościanie dopomogli wojsku austriackiemu w odniesieniu zwycięstwa nad oddziałem powstańczym pod Gdowem (26 lutego). Dembowski wciąż nie rezygnował, chciał przekonać włościan do sprawy niepodległej Polski i rewolucji socjalnej. 27 lutego ruszył z krzyżem w ręku na Podgórze na czele procesji. Do chłopów przemówić nie zdołał. Drogę rozśpiewanemu tłumowi zastąpiła austriacka piechota. Jej salwy rozproszyły procesję. Padli zabici, a wśród nich Dembowski.

Śmierć sekretarza rządu stała się zapowiedzią rychłego końca Rzeczypospolitej. Za namową mieszczan krakowskich Tyssowski 2 marca złożył władzę, a dwa dni później przeszedł granicę pruską na czele 1500 żołnierzy. Do Krakowa wkroczyły oddziały rosyjskie.

Główną przyczyną szybkiego upadku rewolucji krakowskiej i zredukowania jej do jednego miasta i najbliższej okolicy był antyszlachecki i antypowstańczy ruch chłopów galicyjskich.

Narastania konfliktu chłopsko-szlacheckiego w Galicji nie mogła zahamować agitacja demokratyczno-niepodległościowa nielicznych rewolucjonistów. Chłopi byli poddanymi, panów nienawidzili, pragnęli wolności i zniesienia pańszczyzny. Na wsi galicyjskiej panowała ciemnota, nie ufano żadnym nieznajomym, przybyszom z miasta. Chłopi sądzili, że szlacheccy powstańcy dążą do pacyfikacji narastającej rebelii ludowej. Wierzono natomiast – od czasów józefińskich – dalekiemu cesarzowi, o którym w cyrkułach mówili urzędnicy, ze zniósł już pańszczyznę, czemu sprzeciwia się tylko polska szlachta. Jednakże często powtarzana teza o przemyślanej inspiracji, a nawet organizacji wystąpienia chłopów przeciw dworom przez władze austriackie, jest bezpodstawna. Ani władze w Wiedniu, ani władze we Lwowie nie popychały włościan do rzezi. Jedynie tarnowski starosta Józef Breinl wzywał chłopów do krwawych porachunków ze szlachtą.

Gdy 18 lutego 1846 roku szlacheccy powstańcy z Tarnowskiego ruszyli do wałki o niepodległą i demokratyczną Polskę, chłopi wystąpili przeciw nim. Od tej chwili aż do końca lutego chłopski tłum, „czerniawa”, napadał na dwory, bijąc i okrutnie mordując dziedziców, oficjalistów i nadzorców, rabując, niszcząc i paląc. Próby uspokojenia chłopów, czynione przez księży, zawiodły.

Krwawa rabacja objęła przede wszystkim Tarnowskie (program około 90 procent dworów) i Sądeckie (77 procent). Chłopi zaatakowali blisko pięćset dworów, zabili blisko tysiąc osób, w tej liczbie dwustu właścicieli i dzierżawców majątków ziemskich. Od marca włościanie przestali wychodzić na pańskie.

Jednym z najwybitniejszych przywódców rebelii był Jakub Szela, chłop ze Smarzowej w Tarnowskiem, przywódca swej gromady w sporze z dziedzicem. Kierował napadami na niektóre dwory, lecz Austriakom nie całkiem dowierzał. Na sporym terenie zorganizował straże wiejskie, wprowadził surową dyscyplinę, zakazał pijaństwa. Jego wysłannicy namawiali chłopów do powszechnej odmowy1 odrabiania pańszczyzny.

Chłopska rebelia w Galicji odbiła się głośnym echem w krajach monarchii austriackiej i daleko poza jej granicami. Na ziemiach polskich wzburzenie wsi szybko przeniosło się za miedzę, do Królestwa. W jego południowej części, graniczącej z Galicją, chłopi zaczęli na wiosnę 1846 roku masowo odmawiać odrabiania pańszczyzny i protestować przeciw rugom. W celu rozładowania sytuacji Mikołaj I wydał dekret, zakazujący usuwania z ziemi chłopów mających więcej niż 3 morgi gruntu, a także nakładania nowych robocizn i usług. Sporządzono też imienne wykazy powinności każdego chłopa (tablice prestacyjne).

Tymczasem władze austriackie w obawie przed rozszerzeniem się rabacji postanowiły złamać siłą ruch chłopski. Przez kilka miesięcy, poczynając od kwietnia, wojsko pacyfikowało wsie i zmuszało włościan do powrotu na pańskie. Opornych karano chłostą. Szelę internowano, a w 1848 roku przesiedlono na Bukowinę, gdzie otrzymał spore gospodarstwo rolne.

Mimo represji wieś galicyjska nie była spokojna (odmowa pańszczyzny, sporadyczne napady na dwory). W 1847 roku w wyniku głodu i epidemii wieśniacy masowo wymierali.

Mimo wszystko stało się jasne dla panów i dla władz austriackich, że rabacja zadała pańszczyźnie cios śmiertelny. Zrozumiała to polska szlachta. Rzeź galicyjska wywarła w całym kraju wstrząsające wrażenie, a pamięć o niej przetrwała parę pokoleń, zwłaszcza na wsi, znajdując bogate odbicie w literaturze.

Zarówno rabacja, jak rewolucja krakowska i próby powstańcze w innych częściach Polski poruszyły opinię europejską i mocno zaniepokoiły rządy zaborcze. Wiedeń, Petersburg i Berlin uzgodniły wspólne akcje represyjne, przekazując sobie informacje o swych poddanych polskich, podejrzanych o działalność rewolucyjno-patriotyczną. Łącznie w trzech zaborach i w Krakowie wtrącono do więzień blisko pięć tysięcy osób i ogłoszono kilka wyroków śmierci. Znamienne, że wśród aresztowanych i odpowiadających przed sądem szlachta ziemiańska stanowiła mniejszość. Większość to plebejusze miejscy, chłopi (zwłaszcza w Wielkopolsce) i inteligenci.

Najważniejszym następstwem powstania 1846 roku była likwidacja Rzeczypospolitej Krakowskiej. W wyniku porozumienia rosyjsko-austriackiego, do którego z pewnym ociąganiem przyłączyły się Prusy, 16 listopada 1846 roku Wolne Miasto przyłączono do Austrii. Dyplomatyczne protesty Anglii i Francji w związku z pogwałceniem uchwal kongresu wiedeńskiego nie odniosły oczywiście żadnego skutku. Austriacy natychmiast zaczęli germanizować miasto, wprowadzając na uniwersytet język niemiecki.

Polska zapoczątkowała w 1846 roku serię rewolucyjnych ruchów na Starym Kontynencie (rewolucja krakowska, próby powstańcze w Galicji, na Pomorzu i w Królestwie, powstanie chłopskie w Galicji). Poniosły one klęskę zarówno w kwestii narodowej, jak społecznej. Dwa lata po polskim przedwiośniu 1846 roku, wśród narastającego fermentu i zaburzeń, Europa, a wraz z nią Polska, weszła w rewolucyjny okres Wiosny Ludów.

Mimo stłumienia w zarodku powstania wielkopolskiego w 1846 roku wrzenie w Wielkim Księstwie Poznańskim nie ustawało. Śledztwa, inwigilacje i osadzanie w więzieniach polskich rzemieślników i chłopów, wywołujący duże wrażenie w Wielkopolsce monstrualny proces Mierosławskiego i dwustu pięćdziesięciu trzech polskich konspiratorów, zakończony w Berlinie w grudniu 1847 roku (dziewięćdziesięciu siedmiu oskarżonych skazano na kary więzienia, ośmiu wymierzono karę śmierci, przy czym do jej wykonania nie doszło), nowa fala zarządzeń germanizacyjnych – wszystko to wzmogło nastroje antypruskie. Jednocześnie małorolni domagali się uwłaszczenia, a bezrolni ziemi. Kryzys w rolnictwie pogorszył położenie biedoty wiejskiej i miejskiej. W 1847 roku na wsi i w Poznaniu wybuchały rozruchy głodowe, rabowano piekarnie.

Mimo ostrych konfliktów społecznych (szlachta niepokoiła się narastaniem rebelii ludowej) sytuacja w Poznańskiem była całkiem inna niż w Galicji i Kongresówce. Lud i szlachtę łączyła świadomość narodowa i wspólna walka przeciw pruskiej władzy. Większy był tu stopień ogólnego wykształcenia ludności, dużo silniejsze więzy miasta ze wsią. W działaniach spiskowych i w pracach oświatowych od lat spotykali się Polacy z różnych warstw społecznych. Spory wpływ na umysły wywierało patriotyczne duchowieństwo.

Po wybuchu rewolucji lutowej w Paryżu patriotyczna lewica poznańska (uwolniony z więzienia Stefański, Ryszard Berwiński i Jakub Krauthofer-Krotowski) czyniła przygotowania do rozprawy z Prusakami i wojny z Rosją przy pomocy republikańskiej Francji. Gdy jednak 20 marca dotarły do Poznania wiadomości o zwycięskiej rewolucji w Berlinie i o wypuszczeniu z więzienia Mierosławskiego, Libelta i innych skazańców, liberałowie (Maciej Mielżyński, Gustaw Potworowski) przekonali demokratów o konieczności pokojowej współpracy rewolucjonistów polskich i nowego rządu pruskiego. W utworzonym Komitecie Narodowym liberałowie mieli większość. Liczyli, że Wielkie Księstwo uzyska autonomię i że powstanie wojsko polskie. Ku porozumieniu z Berlinem przychylał się też przybyły do Poznania Mierosławski, który uważał za nieuniknioną wojnę prusko-rosyjską, przede wszystkim więc zabiegał o utworzenie regularnego wojska.

Tymczasem na prowincji wrzało. Usuwano pruskich urzędników i tworzono polskie komitety. Samorzutnie zbroili się chłopi, żądając szybkiego uwłaszczenia. Organizowały się polskie oddziały. W początkach kwietnia wschodnia Wielkopolska pozostawała w polskim władaniu, a pod bronią (głównie kosy) zebrało się kilkanaście tysięcy ludzi. Komitet Narodowy obiecał uwłaszczenie w zaborze rosyjskim i austriackim, lecz chłopom poznańskim zapewniał tylko zmniejszenie czynszów oraz nadanie ziemi tym bezrolnym, którzy walczą z bronią w ręku. Do Poznańskiego przybywali licznie oficerowie emigranci (przyjechał też powitać polskich kosynierów chory już ciężko na gruźlicę „zapowiadacz Wiosny Ludów” – Juliusz Słowacki). Przedzierała się przez granicę młodzież z Królestwa.

Władze pruskie proponowały „reorganizację” Wielkiego Księstwa, czyli nadanie wschodniej części Poznańskiego praw autonomicznych. Jednocześnie jednak gromadziły wojsko, by zlikwidować polskie oddziały, pozostające w obozach pod dowództwem Mierosławskiego. Chłopi chcieli walczyć, lecz militarna przewaga Prusaków była przygniatająca. Żądali oni rozbrojenia Polaków, po którym odbyłyby się rokowania na temat „reorganizacji”. Mierosławski bał się chłopskiej partyzantki, nawet Stefański i Libelt lękali się powtórzenia rzezi galicyjskiej.

W Jarosławcu zawarta została umowa między generałem Wilhelmem Willisenem a Mierosławskim i Libeltem (11 kwietnia). Polacy zgodzili się na utrzymanie pod bronią tylko 3000 ludzi i odesłanie reszty żołnierzy do domów. Liczni chłopi uznali to za kapitulację, nie oddali broni i zaczęli w grupach partyzanckich szarpać wojska pruskie. Szlachta natomiast opuszczała szeregi powstańcze. Tymczasem czujący swą rosnącą silę Prusacy ogłosili, że polska część Wielkiego Księstwa obejmie tylko jedną trzecią jego terytorium, Poznań zaś pozostanie po stronie pruskiej. Bezsilny, nie widzący żadnych perspektyw Komitet Narodowy rozwiązał się 30 kwietnia. Mierosławski jednak – w sytuacji gorszej niż parę tygodni wcześniej – odmówił złożenia broni.

Trzykrotnie liczniejsze od polskich, dobrze wyćwiczone wojska pruskie podjęły ofensywę. 29 kwietnia zaatakowały Książ i odniosły sukces, natomiast 30 kwietnia pod Miłosławiem, dzięki bohaterskiej postawie kosynierów, zwycięstwo odnieśli Polacy. Podobnie było 2 maja pod Sokołowem. Mimo to szlacheccy oficerowie uciekali do domów. Naciskane przez Prusaków oddziały Mierosławskiego rozpadały się i 9 maja skapitulowały, lecz po Sokołowie próbę partyzanckiej wojny ludowej na południe od Poznania podjął Krotowski, poniósł jednak klęskę pod Rogalinem (8 maja). Drobne grupy partyzantów chłopskich przetrwały wprawdzie do lip- ca, lecz powstanie zakończyło się przegraną.

Mimo wojskowej pacyfikacji Poznańskiego utrzymały się jeszcze przez pewien czas ograniczone możliwości aktywności narodowej. Szlachta, mieszczaństwo, duchowieństwo i chłopi podjęli w różnych formach pracę organiczną (terminu tego użyto po raz pierwszy właśnie w 1848 roku). Powstawały kółka rolnicze i stowarzyszenia oświatowe. W czerwcu 1848 roku powołano do życia Ligę Polską (Potworowski, Libelt, Stefański, Maciej Palacz), działającą w Wielkopolsce i na Pomorzu pod hasłem obrony polskości poprzez legalną pracę gospodarczą i oświatową. Wraz z upadkiem Wiosny Ludów władze pruskie rozwiązały Ligę (1850). Jej znaczenie było jednak poważne. Skupiła w solidarnym i dobrze zorganizowanym działaniu Polaków z różnych warstw społecznych w walce z germanizacją. Było to o tyle łatwiejsze, że wygasały konflikty na wsi. W 1850 roku uwłaszczeni zostali małorolni. Regulacje trwały jeszcze kilka lat, ale wraz z Wiosną Ludów chłop wielkopolski stał się ostatecznie właścicielem.

Wiosna Ludów odezwała się głośnym echem na Pomorzu i na Śląsku. Początki odrodzenia narodowego były wprawdzie wcześniejsze zarówno na Śląsku (działalność nauczyciela Józefa Lompy; założenie w 1845 roku pierwszego stałego czasopisma polskiego – pszczyńskiego „Tygodnika Polskiego”), jak na Pomorzu, Warmii i Mazurach (pastorzy Krzysztof Mrungowiusz i Herman Gizewiusz; założenie w 1845 roku w Ełku pisma „Przyjaciel Ludu Łęcki”), jednak w dobie Wiosny Ludów ruch polski wyraźnie się tam ożywił. W maju 1848 roku Polacy górnośląscy wybrali do Zgromadzenia Narodowego w Berlinie swych jedenastu posłów. Wyróżnił się wśród nich ksiądz Józef Szafranek z Bytomia, zabiegający – z częściowym powodzeniem – o spolszczenie szkół i urzędów na Śląsku. Zaczął ukazywać się „Dziennik Górnośląski”, głoszący polskość tamtejszego ludu, a w Bytomiu otwarto Klub Narodowy. Na Pomorzu Gdańskim organizowano pomoc dla powstańców wielkopolskich. Sporo też zdziałała tam Liga Polska. Mazurzy wysunęli Gizewiusza jako kandydata do Sejmu Pruskiego. W Chełmnie zaczęło ukazywać się pierwsze polskie czasopismo – „Szkółka Narodowa”.

Rewolucja w Galicji rozpoczęła się jako dalszy ciąg rewolucji austriackiej (obalenie 13-15 marca 1848 roku przez wiedeńskie powstanie ludowe znienawidzonego rządu kanclerza Metternicha; proklamacja wolności prasy i cesarska zapowiedź ogłoszenia konstytucji). W Krakowie 17 marca, a we Lwowie dwa dni później odbyły się masowe demonstracje patriotyczne. Uwolniono więźniów politycznych. W Krakowie zawiązał się Komitet Narodowy, a nieco później (kwiecień) we Lwowie powstała Rada Narodowa. I tu, i tam utworzono Gwardię Narodową. Zaczęli napływać emigranci, a wśród nich pojawił się jeden z przywódców TDP – Wiktor Heltman. Ukazywać się zaczęła polska, nie cenzurowana prasa. Ze stołecznego Lwowa wysłano zredagowany przez grupę mieszczańskich liberałów, na której czele stał dawny spiskowiec Franciszek Smolka, adres do cesarza, domagający się polskiego sejmu i swobód narodowych. Szlachta nie zdecydowała się na zniesienie pańszczyzny |do jej abolicji nakłaniał z Paryża ziemian książę Adam Czartoryski). Uczynił to chcący pozyskać sobie chłopów gubernator Franciszek Stadion. Szlachcie jednak zapewnił odszkodowanie i zachował serwituty (służebności przysługujące chłopom: wypas bydła na łąkach dworskich oraz prawo do zbierania w lesie dziedzica drewna opałowego i na budulec). Lwowska Rada Narodowa nie uzyskała szerszego posłuchu ani wśród polskich włościan, ani wśród Ukraińców we wschodniej Galicji. Wiedeń udatnie podniecał konflikt narodowościowy, inicjując za sprawą Stadiona utworzenie w maju Hołownej Rady Ruskiej we Lwowie. Ukraińcy zażądali od cesarza podziału kraju i ochrony „Rusinów” przed polskim uciskiem. Polska szlachta i inteligencja w Galicji albo „nie uznawała” istnienia nacji ukraińskiej, albo uważała ją za narodowość „podrzędną”, niezdolną do samodzielnego bytu. Podobnie traktowała strona polska tworzący się i rozwijający później polityczny ruch ukraiński, uznając, że jest sztucznym tworem albo Wiednia, albo Petersburga. Tymczasem rodził się konflikt polsko-ukraiński, w pełni autentyczny, choć bywał rozdmuchiwany przez Rosję lub Austrię. Miał trwać kilka pokoleń.

Wraz z uzyskiwaniem przewagi w Austrii przez kontrrewolucję malały szanse utrwalenia „polskiej wiosny” w Galicji. Stadion podjął wysiłki, aby zlikwidować Radę Narodową i usunąć z kraju emigrantów. Zdecydowane tłumienie rewolucji rozpoczęto od rozbrojenia mieszkańców Krakowa. Gdy lud stawił opór na barykadach (26 kwietnia), Austriacy podjęli bombardowanie miasta, które skapitulowało. Rozwiązano Komitet Narodowy i Gwardię Narodową. Na pozostałym terytorium Galicji utrzymały się przez pewien czas demokratyczne swobody. Na jesieni, a więc po upadku drugiego powstania wiedeńskiego, rząd cesarski postanowił zdławić rewolucję galicyjską. Wojska austriackie zaatakowały lwowską Gwardię Narodową. W mieście stanęły barykady, a wojsko użyło artylerii (2 listopada). W wyniku bombardowania część Lwowa zaczęła płonąć, a Polacy zmuszeni zostali do kapitulacji. Władze zaborcze natychmiast po zwycięstwie zarządziły stan oblężenia, rozwiązały Gwardię Narodową i zakazały działalności stowarzyszeń. Polską prasę zlikwidowano.

Polska Wiosna Ludów to nie tylko walczący zabór pruski i austriacki oraz milczące pod twardą ręką Paskiewicza Królestwo. To aktywność polska w całej niemal Europie: rozmowy dyplomatyczne i narady, kongresy i obrady parlamentarne, a przede wszystkim rewolucyjne barykady i fronty wyzwoleńczych wojen. Polacy różnych przekonań brali udział w rewolucjach europejskich z myślą o Polsce, która – ich zdaniem – mogła powstać tylko w nowej Europie. Hasło „za waszą wolność i naszą” stało się rzeczywistością.

Hotel Lambert próbował działań dyplomatycznych w Paryżu, Berlinie i w Rzymie, popierał wojny o niepodległość ludów Bałkanów i basenu Dunaju. Oficerowie spod znaku Czartoryskiego walczyli na różnych frontach, między innymi w Rumunii i na Węgrzech. Najaktywniejsi jednak byli demokraci różnych odcieni, przede wszystkim członkowie TDP.

W Niemczech liczni Polacy (około trzystu osób) walczyli w obronie demokratycznej konstytucji ogólnoniemieckiej, zarówno w Dreźnie wiosną 1849 roku (Heltman), jak zwłaszcza w Badenii i Palatynacie wiosną i latem tegoż roku (generał Franciszek Sznajde, Mierosławski).

Polscy delegaci wzięli aktywny udział w Kongresie Słowiańskim w Pradze (czerwiec 1848 roku). Libelt postulował między innymi utworzenie federacji słowiańskiej. Różnice zdań wśród delegatów w sprawie stosunku do Rosji, Austrii i Węgier nie pozwoliły na przyjęcie uzgodnionej rezolucji końcowej. Kongres uznał jednak prawo Polaków do życia w zjednoczonym, niepodległym państwie.

Poważną rolę odegrali Polacy w rewolucjach włoskich, w walce przeciw Austriakom o zjednoczenie Italii. Utworzony przez Mickiewicza legion miał oblicze rady- kalano-demokratyczne i socjalistyczne. Tak zwany „Skład zasad” postulował likwidację stanów, wprowadzenie w Polsce swobód demokratyczno-republikańskich i równouprawnienie kobiet, głosił chrześcijańską przyjaźń między narodami, a zwłaszcza braterskie współżycie Żydów ze Słowianami, zapowiadał ziemię dla wszystkich oraz ustrój gminny typu wspólnotowego. Legion Mickiewicza walczył z Austriakami w Lombardii latem 1848 roku, a w 1849 roku bronił Republiki Rzymskiej. Sam Mickiewicz powrócił do Francji, gdzie redagował chrześcijańsko- -socjalistyczną „Trybunę Ludów”. Mierosławski bronił rewolucyjnej Sycylii przed Neapolitańczykami, a generał Wojciech Chrzanowski, wysłannik Czartoryskiego do Wioch, mający „zastąpić” socjalistę Mickiewicza i jego legion, został dowódcą walczącej z Austriakami armii piemonckiej.

Generał Józef Bem (wraz z niestrudzonym Goslarem) bronił Wiednia przed armią cesarską w październiku 1848 roku, a następnie przedarł się na Węgry. Na pomoc Węgrom, którzy pod wodzą Lajosa Kossutha walczyli z Austriakami o swą niepodległość, pospieszyło kilka tysięcy Polaków. Legionem polskim dowodził generał Józef Wysocki, a wodzem naczelnym rewolucyjnej armii węgierskiej był przez pewien czas generał Henryk Dembiński. Największe zasługi dla sprawy węgierskiej położył Józef Bem, wałczący w Siedmiogrodzie. Austriacy poprosili o pomoc Mikołaja I. Interwencyjna armia rosyjska pod wodzą Paskiewicza wkroczyła na Węgry. 9 sierpnia 1849 roku Rosjanie i Austriacy pokonali pod Temeszwarem armię węgierską, dowodzoną przez Bema. Wojska węgierskie skapitulowały, a Kossuth i Bem schronili się w Turcji.

Rewolucje Wiosny Ludów poniosły klęskę. Przegrali też w latach 1846-1848 Polacy, którzy bili się nie tylko o niepodległość swego kraju, lecz o nowy, demokratyczny system europejski, o Europę wolnych narodów. Wiosna Ludów nie była tylko przegraną. Zmieniła się Europa, zawalił się system Świętego Przymierza. Zmieniła się też Polska. W wyniku rewolucji 1846-1848 roku uwłaszczeni zostali chłopi w zaborze austriackim i pruskim, a włościanie w Królestwie zyskali nieusuwalność z ziemi. Szerokie rzesze włościan, rzemieślników i wyrobników polskich wkroczyły wraz z młodzieżą inteligencką na arenę życia politycznego. Rozkwitła polska publicystyka polityczna. Znacznie rozszerzył się zasięg polskiej świadomości narodowej, jednocześnie jednak zaostrzyły się nowego typu konflikty narodowościowe (Polacy-Niemcy, Polacy-Ukraińcy). Odrodzona sprawa Polski i Polaków stała się sprawą Europy. Mówiono o niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej w Paryżu i Londynie, Berlinie i Wiedniu, Budapeszcie i Rzymie. Cała demokratyczna lewica europejska, z rodzącym się ruchem robotniczym (Karol Marks) włącznie, opowiedziała się za niezawisłością Polski jako niezbędnej części wolnej i demokratycznej Europy.

Podziel się z kolegami

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *