Polska w okresie rozbicia dzielnicowego

Po śmierci Bolesława Krzywoustego Państwo Piastów zostało podzielone między jego synów.

Krzywousty prawdopodobnie lepiej niż jego poprzednicy dostrzegał, że szlachta i rycerstwo dążyło do podziału kraju. Władca zdecydował się sam podzielić swoje posiadłości pomiędzy synów, według tak zwanej zasady senioratu. Najważniejszą dzielnicę, biegnącą przez środek Polski, dziedziczył zawsze książę senior, najstarszy w rodzie. Sprawować miał on władzę zwierzchnią nad resztą potomków Bolesława.

Próba utrzymania jedności w kraju, była jednak skazana na niepowodzenie. Każdy z książąt miał bowiem swoje własne plany i ambicje. Zasadę senioratu udało się przez jakiś czas utrzymać , z czasem jednak, im bardziej gasło wspomnienie potężnego ojca, Bolesława Krzywoustego, tym bardziej jego dzieci i wnuki pogrążały się w bratobójczych walkach o władzę.

Bitwa pod Mozgawą


Przez pewien czas sytuacja w kraju ustabilizowała się za panowania seniora Bolesława Kędzierzawego, po jego śmierci władzę miał objąć Mieszko Stary, najstarszy z rodu. Kazimierz Sprawiedliwy wygnał go jednak z Krakowa – miasta uznawanego za stolicę, siedzibę seniora. Wkrótce potem Kazimierz został prawdopodobnie otruty w czasie uczty. Mimo to wojska stronników obu stron spotkały się naprzeciwko siebie na złowrogich polach pod Mozgawą w 1195 roku.

W bitwie walczyły więc dwa obozy o odmiennych koncepcjach władzy. Mieszko Stary reprezentował dawną zasadę senioratu i mocnej władzy księcia. Naprzeciwko niego stanęli reprezentujący nieletnich synów Kazimierza Sprawiedliwego Panowie Krakowscy, wspierani przez posiłki z Rusi. Uważali oni ,że to możni powinni mieć wpływ na wybór swojego panującego. Mieszko Stary przegrał tą krwawą bratobójczą bitwę i ledwo uszedł z życiem. Jego syn, Bolesław, padł na pobojowisku przebity włócznią.

Wiec w Gąsawie


Z zawziętych i krwawych walk ostatecznie zwycięsko wyszedł więc syn Kazimierza Sprawiedliwego, Leszek Biały. Posiadał on Kraków co teoretycznie oznaczało, że był seniorem, ustawa Bolesława Krzywoustego była już jednak kilkakrotnie łamana. Ostatecznie zasada senioratu upadła w małej miejscowości koło Gąsawy  w północnej Polsce. W 1227 roku Leszek Biały przyjechał tu wspólnie z Henrykiem Brodatym ze Śląska  oraz kilkoma innymi książętami na wiec. Nie znamy niestety treści ich rozmów, ale prawdopodobnie obradowali  przeciwko wrogim sobie książętom z Wielkopolski  i Gdańska. Ich przeciwnicy w jakiś sposób musieli się jednak dowiedzieć o miejscu spotkania. Oddziały obu zagrożonych książąt znienacka napadły na wiecujących, w czasie gdy ci przebywali w łaźni. Leszek Biały nago dopadł konia i zaczął uciekać. Pościg dopadł go w pobliskim Marcinkowie, gdzie książę padł przeszyty dzidą.

Leszek Biały był ostatnim księciem Krakowskim którego inni uznawali za seniora. Po jego śmierci Pomorze uniezależniło się od Polski a reszta kraju pogrążyła się w dalszych sporach i konfliktach. Ostatecznie rozsypały się zasady dziedziczenia stworzone kilkadziesiąt lat wcześniej przez Bolesława Krzywoustego.

Cystersi w Polsce


Pomimo wielu walk i politycznych waśni Polska w czasie rozbicia dzielnicowego dobrze się rozwijała. Rozdrobnienie państwa sprawiało, że książęta większą uwagę mogli skupić na swoich małych, regionalnych dzielnicach. Zagrożenie zewnętrzne było również wówczas niewielkie, większość sąsiednich krajów również bowiem rozbita była w tym czasie na niewielkie księstwa (Sytuacja ta zmieniła się dopiero w połowie XIII wieku wraz z najazdem Mongołów). Jednym z czynników który pozytywnie wpływał na rozwój naszego kraju byli sprowadzani tu od połowy XII wieku Cystersi. Ten powstały w 1098 roku, we Francji zakon przyczyniał się do rozwoju rolnictwa, uprawy i rzemiosła, upowszechniając w całej Europie najnowsze zdobycze w tej dziedzinie. W Polsce Cystersi wsławili się między innymi wprowadzeniem tak zwanej „trójpolówki”, czyli skuteczniejszego i bardziej wydajnego sposobu uprawy ziemi. Zakonnicy budowali też młyny wodne, zajmowali się metalurgią, wprowadzali nowe rozwiązania architektoniczne.

Kolonizacja niemiecka


Równocześnie od końca XII wieku rozpoczyna się tak zwana „kolonizacja niemiecka”, czyli intensywny napływ na nasze ziemie osadników i kolonistów z zachodu. Szacuje się, że między XII a XIV wieku przybyło i zamieszkało na terenach Polski około 100 tysięcy osadników, co stanowiło 10% wszystkich mieszkańców naszego kraju w tym czasie. Chłopi i mieszczanie wędrowali tu z ludnych terenów w Niderlandach i na terytoriach Flamandów (dzisiejsza Belgia i Holandia), Frankonii i Turyngii (dziś środkowe Niemcy), oraz Westfalii (dziś Zachodnie Niemcy). Osadnicy poszukiwali ziemi pod uprawę, której tam zaczynało już brakować. Polska była wówczas jeszcze dosyć słabo zaludniona. Występowały tu wielkie obszary puszcz, bagien i nieużytków. Koloniści przywozili ze sobą  wiele innowacji i wynalazków, osuszali bagna, wprowadzali nowe zwyczaje. Na prawie niemieckim lokowane są miasta ( występuje w nich prostokątny rynek z placem targowym, i biegnące prostopadle do siebie ulice).

Wraz z napływaniem coraz to nowych fal osadników oblicze Polski radykalnie się zmienia. Kraj nasz coraz bardziej upodabnia się do innych królestw na zachodzie Europy. Wśród szlachty i rycerstwa kwitnie kultura dworska. Rodzimi chłopi, kmiecie, mieszczanie przejmują wiele obyczajów i wynalazków od zachodnich kolonistów. Biskupi z zachodu przybywali do polskich kościołów i uczyli rodzimą kadrę księży, skrybów, pisarzy. Także polscy duchowni kształcili się na zachodzie. Rodziło się nowe społeczeństwo klasowe. Koloniści, chłopi i mieszczanie Niemieccy na Ziemiach Królestwa Polskiego z czasem, od XV wieku zaczęli się polonizować. W połowie XVI wieku mało którzy znali już język Niemiecki. Inaczej było jednak na Śląsku i Pomorzu Zachodnim które nie weszły później w skład Polski. Tam koloniści Niemieccy powodowali niemczenie także reszty ludności. (Ostatni potomkowie zachodnich kolonistów, którzy mówią jeszcze w dawnym języku mieszkają do dziś we wsi Wilamowice na pograniczu Śląska i Małopolski. Ich mowa to specyficzna mieszanka starego języka niemieckiego, fryzyjskiego, angielskiego i polskiego. Przechowali oni ją przez 700 lat.)

Prusowie


Na północno wschodnim krańcu Polski, w rejonie dzisiejszych Mazur oraz Obwodu Kaliningradzkiego mieszkali we wczesnym średniowieczu Prusowie. Były to pokrewne Litwinom ludy, należące do grupy językowej Bałtów.  Prusowie, podzieleni na małe plemiona, zamieszkiwali te ziemie od  ponad półtora tysiąca lat i pomimo faktu, że otaczały ich w większości już Chrześcijańskie państwa pozostawali nadal poganami. Gall Anonim pisał, że ziemie Prusów otoczone były przez jeziora i bagna, co skutecznie chroniło je przed atakami z zewnątrz.

Przez te ziemie nie prowadziły też żadne szlaki handlowe. Gall Anonim, gardził Prusami jak wszystkimi poganami. Pierwszy kronikarz Polski opisywał ich jako „bezrozumne zwierzęta”. Poglądy Galla są jednak bardzo niesprawiedliwe. Prusowie mieli  własną bogatą kulturę, zwyczaje i religię. Czcili licznych bogów, którzy nie byli jednak przedstawiani pod postacią ludzką-stanowili jakieś niewytłumaczalne, niezwykłe siły rządzące światem. Podobno swoich zmarłych władców Prusowie palili razem z ich końmi, skarbami i ubraniem. W ten sposób dobytek przedostawał się do zaświatów, aby tam służyć swoim właścicielom. Prusowie mieli  także przywiązywać niesłychanie dużą wagę do wróżb i przepowiedni.

Zakon Krzyżacki


Ziemie Prusów usiłowali podbić, lub uzależnić od siebie kolejni książęta dzielnicowi, wyprawy na te tereny nie odniosły jednak dużych sukcesów. Prusowie w odwecie atakowali za to terytoria naszego kraju, rabowali skarby z kościołów i uprowadzali ludzi w niewolę po czym wycofywali się do puszczy. Ataki pogan nasiliły się, kiedy Pruskie plemiona zaczęły się jednoczyć. Podzielone na księstwa ziemie Polski nie były w stanie skutecznie bronić się przeciw temu zagrożeniu. Najeźdźcy przełamali stworzone przeciw nim zapory. Sytuacji zaradził w końcu książę Konrad Mazowiecki, sprowadzając na tereny naszego kraju powstały na Bliskim Wschodzie niemiecki Zakon Krzyżacki. Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, powstał w 1191 roku, w czasie trzeciej, krwawej krucjaty do Ziemi Świętej.

Mnisi mieli opiekować się niemieckimi rycerzami przebywającymi na tych ziemiach (powstałe wcześniej zakony Templariuszy z Francji i Joannitów z Włoch, choć miały opiekować się wszystkimi pielgrzymami, dbały jednak przede wszystkim o swoich krajan). Po pewnym czasie Krzyżacy zaczęli sobie zdawać sprawę, że ich przyszłość w Ziemi Świętej jest bardzo niepewna.  Państewko Chrześcijańskie mogło w każdej chwili upaść pod naporem potężnych sił Muzułmanów. Krzyżacy intensywnie poszukiwali terenów gdzie mogli by znaleźć pewniejsze siedziby.

Podbój Prus


Konrad Mazowiecki nadał Krzyżakom w dzierżawę ziemię Chełmińską i Michałowską w 1228 roku. Zakonnicy, wspólnie z Polskimi książętami rozpoczęli powolny podbój pogańskich terytoriów Prus. Kluczem do sukcesu Krzyżaków były ich zdobyte na Bliskim Wschodzie doświadczenia z taktyki wojennej i budowy twierdz. W Państwie Jerozolimskim spotykali się z sobą taktycy i inżynierowie z całej Europy, krajów Arabskich i potężnego Bizancjum. Doświadczenia z tych wojen wiele nauczyły Krzyżaków. Wykorzystali teraz swoje bliskowschodnie metody przeciwko nowym przeciwnikom nad Bałtykiem. Krzyżacy organizowali najpierw wyprawę wojskową, która niszczyła ośrodki lokalnego oporu. Następnie w jak najszybszym tempie budowali warowny zamek. Ceglane warownie Krzyżaków były wówczas najnowocześniejszymi budowlami tego typu w Europie.

Prusowie, przyzwyczajeni do zdobywania drewniano- ziemnych grodów, musieli być zaskoczeni wielkością i obronnością tych zamków. Ich plemiona były ponadto podzielone i skłócone ze sobą. Prusowie nie znali tylu technik wojennych, żyli bowiem w izolacji od Europy (przez fakt, że byli poganami). Osady Bałtów stanowiły łatwy łup dla rycerzy-mnichów. Krzyżaków dodatkowo wspierał potężny cesarz Niemiec, Polska i cały chrześcijański świat. Liczni rycerze z całej Europy przybywali na te „Północne krucjaty” by walczyć z poganami i odkupić swoje grzechy. Podbój, walki i powstania trwały pięćdziesiąt lat, nim ostatecznie państwo zakonne podbiło Prusy, by później stać się prawdziwym mocarstwem nad Bałtykiem. Za czasów Konrada Mazowieckiego nikt jednak nie wiedział i nie wyobrażał sobie nawet, do jak potężnych rozmiarów Państwo Zakonne rozrośnie się w przyszłości.

Imperium Mongołów


W połowie XIII wieku na wschodzie pojawiło się nowe zagrożenie – imperium Mongołów. Mongołowie byli początkowo jednym z licznych  plemion na wschodzie Wielkiego Stepu, przy granicy z Chinami. Korzystając ze słabości swoich przeciwników, w XII wieku opanowali oni wschodni kraniec Jedwabnego Szlaku – wielkiego traktu  handlowego łączącego Chiny, kraje Arabskie i Europę. Dzięki wpływom z tej drogi wkrótce plemię  znacznie zyskało na znaczeniu. W rodzinie jednego z wodzów Mongolskich urodziło się wówczas dziecko. Według legendy, w zaciśniętej piąstce chłopiec trzymał grudkę zakrzepłej krwi, nadano mu imię Temudżyn.  Na przełomie XII i XIII wieku w wyniku licznych wojen i koalicji człowiek ten zjednoczył pokrewne sobie plemiona stając się w 1205 roku panem całej Wyżyny Mongolskiej. Temudżyn wkrótce zasłynie w świecie jako Czyngis Chan. Imię to,  wypowiadane z nabożną czcią budzić będzie trwogę wśród milionów mieszkańców Azji i Europy.

Zjednoczenie Mongołów zapoczątkowało niebywałą wprost karierę tego wojowniczego ludu. W bardzo szybkim tempie zaczęli oni podbijać kolejne terytoria. Do 1209 roku podporządkowali sobie oni okoliczne ludy Syberyjskie, w latach 1211 – 1215 podbili całe północne Chiny, później przyszedł czas na Azję Środkową i Persję, wreszcie zwasalizowali Ruś, resztę olbrzymich Chin, Irak(1258 rok) , Syrię i Palestynę. Na południowym- Zachodzie zatrzymała ich dopiero armia Egipskich Mameluków w krwawej bitwie pod Ajn Dżalut w 1260 roku.  Armia potomków Czyngis Chana zatrzymała się dopiero na Japonii i Indonezji, których nie udało się im zdobyć. Wojownicy Mongolscy panowali wówczas nad połową znanego świata. Historia nie znała dotąd tak olbrzymiego imperium. Jedynie Europie Zachodniej i nielicznym innym krajom udało się uchronić przed niszczycielską siłą niezwyciężonej armii.

Mongołowie na Rusi


Wielu historyków uważa, że wpływ Mongołów na podbite regiony był negatywny. O tym mówią także średniowieczne kroniki. Wprowadzali oni brutalne koczownicze zwyczaje na tereny ujarzmionych przez siebie krain. Wśród koczowników, wypasających swoje stada na rozległych, ubogich i suchych stepach, przetrwanie jest nieraz uzależnione od dostępu do odpowiednich koczowisk i wody. Aby wyeliminować konkurentów nie wystarczy ich zwykle przepędzić. Trzeba zabić całe wrogie plemię.  Podobną taktykę Mongołowie stosowały po zdobyciu wrogich miast, wycinając bezlitośnie całą przebywającą w nich ludność, z kobietami i dziećmi włącznie. Tak stało się też na ziemiach Rusi. Najeźdźcy po pokonaniu tamtejszych książąt palili miasta, osady i wioski.

Wieści o rzeziach docierały daleko, wywołując wielki strach i nieraz ucieczkę ludności. Według późniejszych relacji, w wyniku inwazji, po potężnej stolicy dawnej Rusi, świętym Kijowie, pozostało tylko kilka nędznych chat. Na okolicznych wzgórzach i w trawie błyskały za to setki białych kości. Ruś doznała straszliwych zniszczeń. Przekształciła się z dobrze rozwiniętego, stojącego na wysokim poziomie kulturalnym kraju, w peryferia Europy, opustoszałą, wyniszczoną krainę zarządzaną w bezwzględny sposób przez najeźdźców ze wschodu.

(Zastanawiać może też fakt, że w XIV, XV wieku, Europa Zachodnia zaczyna zdobywać przewagę nad resztą okolicznych krain, by później wejść w epokę renesansu, wielkich odkryć geograficznych kolonializmu i dominacji  nad dużą częścią Globu. Czy nie pomógł temu fakt, że tak wielka część reszty świata – kraje Arabskie, Chiny, Ruś ,-została w XIII wieku spustoszona i osłabiona przez okrutne armie Mongołów, podczas gdy Europa Zachodnia pozostała nietknięta? To jednak tylko pewna teoria. Z pewnością jednak na zniszczeniu Rusi skorzystała Litwa a później także Polska które rozpoczęły ekspansję w tym kierunku.)

Mongołowie w Polsce


Po podboju Rusi, budząca grozę armia mongolska ruszyła w 1241 roku na południowy- zachód by zaatakować Węgry. Chrześcijanie z przerażeniem opisywali tych najeźdźców. Nazwano ich Tatarami, bo mieli wywodzić się z piekieł, czyli Tartaru. Pochodzący z Francji dominikanin i kronikarz, Szymon z Saint-Quentin opisywał, że gdy przywódca Tatarów, Batu miał wyprawić się na Węgry, złożył ofiarę demonom pytając czy może tam iść. Demon odparł by był spokojny. Powiedział, że wysyła przed jego armią trzy duchy, którym nikt nie zdoła się oprzeć: ducha niezgody, ducha niewiary i ducha strachu. W ten sposób oddziały Mongołów przyrównane zostały do biblijnych jeźdźców apokalipsy.

Część sił udała się także na północ – do Polski, by uniemożliwić ewentualną pomoc południowym sąsiadom. Wojska tatarskie spustoszyły najpierw Małopolskę, po czym ruszyły na Śląsk. W bitwie pod Legnicą siły najeźdźców starły się z połączonymi wojskami rycerstwa z różnych dzielnic, wspomaganymi przez oddziały Templariuszy i Krzyżaków (od południa szli także Czesi, którzy jednak nie zdążyli przybyć na bitwę.) Walka dzięki zastosowaniu podstępu i gazów bojowych zakończyła się zwycięstwem Mongołów. Dowodzący wojskami Polskimi Henryk Pobożny został pojmany. Doprowadzono go później do obozu Mongolskiego, zmuszono do ukorzenia się przed zwłokami jednego z dowódców, po czym ścięto mu głowę. Armia najeźdźców ze wschodu odniosła sukcesy także na Węgrzech. Wodzowie Tatarów planowali być może zaatakować teraz Europę Zachodnią, do powrotu skłoniła ich jednak wieść o śmierci władcy – chana Ugadeja. Inwazja Mongołów nie doprowadziła do tak wielkich strat jak na Rusi. Do Polski dotarł tylko stosunkowo niewielki oddział (jak na możliwości Mongołów). Miał on na celu zdestabilizować kraj, co mu się udało. Zabicie Henryka Pobożnego, który usiłował zjednoczyć ziemie Polski pod swoim panowaniem, doprowadziło do dalszych wojen wewnętrznych, konfliktów i podziałów wśród Piastów. Zapewne właśnie tego chcieli Mongołowie, mistrzowie nie tylko w bitwach, ale także w taktyce i skłócaniu swoich przeciwników.

Benedykt Polak


Tuż po tej wielkiej inwazji Tatarów na Europę Wschodnią i Środkową, papież Innocenty IV postanowił wysłać poselstwo do wielkiego chana. Wysłannicy ci mieli między innymi rozeznać się w sytuacji panującej w Imperium Mongołów. W misję tą wyruszył mnich Jan di Piano Carpini, jeden z pierwszych uczniów i towarzyszy świętego Franciszka z Asyżu. W czasie podróży dołączył do niego pewien człowiek mający służyć za tłumacza, gdyż dobrze znał język ruski. Był to pochodzący z Polski franciszkanin o imieniu Benedykt (w kronikach zwany Benedyktem Polakiem) – pierwszy znany polski podróżnik. Podczas niezwykłej, trwającej dwa lata wędrówki towarzysze przebyli setki kilometrów stepów i bezdroży, w zniszczonej przez najeźdźców Rusi, dzikim Kazachstanie i dalekiej Mongolii. Dostarczyli list Wielkiemu Chanowi w stolicy Imperium mongolskiego Karakorum i wrócili do Europy, witani jak bohaterowie w miastach przez które jechali. Z wyprawy do dziś zachowało się kilka relacji mówiących o zwyczajach, historii i sposobie życia Tatarów.

Litwini na Rusi


Spustoszenie i wyludnienie Rusi otwarło nowe perspektywy ekspansji dla jej sąsiadów. Pogrążona w wewnętrznych sporach i konfliktach Polska na razie nie skorzystała jeszcze z tej okazji. Sytuację wykorzystał jednak zupełnie inny lud: spokrewnieni z Prusami Litwini. Waleczne plemiona Litwy zjednoczył książę Mendog. Gdy władca skończył podboje na terytorium swojego ludu, rozpoczął on ekspansję w kierunku terenów położonych dalej na południe.  Pogańscy Litwini podbijali zniszczone przez Tatarów ziemie prawosławnej Rusi. W ciągu kilkudziesięciu lat to niewielkie plemię zdołało zdobyć i objąć w posiadanie olbrzymie terytoria dzisiejszej Białorusi, Ukrainy, oraz część zachodniej Rosji. Nowy kraj nazwano Wielkim Księstwem Litewskim.

Wkrótce potem Litwini którzy urośli w siłę zaczęli organizować łupieskie wyprawy także na ziemie sąsiedniej Polski.

Próby zjednoczenia Polski


W XIII i XIV wieku było kilku władców, którym na krótki czas prawie udało się zjednoczyć Polskę. Można tu wymienić Henryka Pobożnego, który zdołał zjednoczyć, lub uzależnić od siebie Śląsk, Ziemię Sandomierską, Małopolskę, Wielkopolskę i Pomorze Gdańskie. Książę zginął jednak w 1241 roku, ścięty po bitwie przez Mongołów. Kolejny władca, to panujący pół wieku później Przemysł II. Książę ten miał w posiadaniu Wielkopolskę i Pomorze Gdańskie. W 1295 roku udało mu się uzyskać od Papieża zgodę na koronację, co też natychmiast uczynił. W następnym roku, Przemysł II został jednak porwany i zamordowany, najprawdopodobniej z polecenia Brandenburczyków (z Niemieckiej Marchii Brandenburskiej która graniczyła od zachodu z Wielkopolską), którym pomagały nieprzychylne księciu rody wielkopolskie.  Brandenburczycy nie chcieli by te ziemie były zbyt silne.

Władcą któremu udało się zjednoczyć Polskę był dopiero Wacław II, król Czeski, z dynastii Przemyślidów. Wacław był synem potężnego Przemysława Ottokara II, króla za którego czasów Czechy doszły do dużej potęgi. Przemysław Ottokar II starał się nawet o koronę Cesarza Niemiec, jego wysiłki spełzły jednak na niczym po przegranej bitwie z Rudolfem Habsburgiem pod Suchymi Krutami w 1278 roku. (W bitwie tej, jedną trzecią wojsk Czechów stanowiły posiłki z Polski). Syn niedoszłego cesarza, Wacław II włączył się w rywalizację o władzę w kraju Piastów.  Krok po kroku zjednoczył on większość terytoriów drogą dyplomacji a czasem również walk. Wacław II zmusił do ucieczki z Polski także władcę niewielkiego księstwa na Kujawach Brzeskich, Władysława Łokietka. Człowieka niskiego wzrostu ale niezwykle charyzmatycznego. Łokietek schronił się na Węgrzech. Książęta Polscy paradoksalnie łatwiej ustępowali Wacławowi, królowi potężnych Czech, niż innym władcom z dynastii Piastów. Wacław II uzyskał wkrótce koronę Polski. Koronacja w roku 1300 była niezwykłym wydarzeniem. Po raz pierwszy od  ponad dwustu lat (jeżeli nie liczyć panowania Przemysła II) ziemie kraju były zjednoczone pod panowaniem króla.

Wacław II i Wacław III


Wacław koronował się w Gnieźnie, by podkreślić ciągłość władzy po Przemyśle II. Kronikarz czeski zanotował, że podczas uroczystości kazanie wygłaszał po łacinie biskup Tyrolski Jan. Król zapytał kurtuazyjnie siedzącego obok arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnkę jak ocenia kaznodzieję. „Dobrze by mówił, gdyby nie był Niemcem i psią mordą” odparł hierarcha. Psy to było wówczas potoczne wyzwisko dla Niemców na terenach Polski. Czeski kronikarz wyraził swoją dużą dezaprobatę dla tego typu inwektyw. „kto bowiem mówi takie rzeczy pokazuje, że ma język gorszy od psa; psi język daje wszak zdrowie, a język takiego człowieka wylewa zabójczy jad złorzeczeń” czytamy dalej w kronice. W kraju zapewne jednak musiało często dochodzić do sporów i konfliktów z napływowymi Niemcami, wiele miast i wsi było przez nich zdominowanych. Większość z nich popierała nowego czeskiego króla. Tak duży napływ ludzi mówiących w obcym języku musiał denerwować wielu. Wacław II a później jego syn Wacław III nie panowali zbyt długo. Pierwszy szybko umarł, drugi zaś wkrótce potem w niewyjaśnionych okolicznościach zginął z rąk własnych rycerzy. Skończyła się dynastia i w Czechach zapanowało bezkrólewie. Sytuację wykorzystał dawny przeciwnik Wacława, niezłomny Władysław Łokietek.

Władysław Łokietek


Wygnany książę wrócił do kraju z pomocą Węgrów i króla Niemiec, po czym rozpoczął starania o zjednoczenie wszystkich ziem. Wielu witało go z otwartymi rękami. Terytoria kraju były bowiem teraz zagrożone z wielu stron. Na północnym-zachodzie coraz większe wpływy zyskiwała niemiecka Marchia Brandenburska, poszerzająca swe terytoria kosztem ziem słowiańskich. Na północnym wschodzie potęgę zdobywało niezwyciężone Państwo Zakonu Krzyżackiego. Swoimi napadami nękać kraj zaczynali Litwini oraz Tatarzy od wschodu. Na południowym zachodzie istniało silne Państwo Czeskie, które mogło rościć sobie prawa do korony Polskiej. Dodatkowo duża część mieszczan była Niemiecka, mówiła i pisała w tym języku. Część polskiego rycerstwa czuła się poirytowana i zagrożona tym faktem. Wielu mieszczanom marzył się zapewne powrót do władzy Czechów.  Łokietek poparł polskie rycerstwo przeciw niemieckim mieszczanom co pokazał między innymi tłumiąc bunt wójta Alberta w Krakowie. W 1320 roku Łokietek uzyskał koronę królewską, nie udało mu się jednak odzyskać Śląska, tamtejsi Piastowie bardziej zainteresowani byli wówczas sprawami Czech, Niemiec i Europy Zachodniej niż Polski. Mazowsze również nie weszło w skład jego królestwa. W międzyczasie korzystając z zamieszania rycerze krzyżaccy zajęli Pomorze Gdańskie. Łokietek wplątał się w wojnę z nimi. Konflikt zakończył dopiero jego syn, Kazimierz Wielki, po śmierci ojca -króla Władysława.

Kazimierz Wielki


Kazimierz Wielki, syn Władysława Łokietka  koronował się na króla wkrótce po śmierci ojca. Władca ten toczył walki z Litwinami, na których zdobył duże terytoria na południowym wschodzie – Ruś Halicko Włodzimierską.  To wydarzenie jest symbolicznym początkiem wielkiej polityki Wschodniej naszego kraju. Polityki która stanie się priorytetem dla dziesiątek kolejnych pokoleń. Kazimierz Wielki najbardziej znany jest z umocnienia pozycji Polski , budowy licznych kamiennych zamków, murów, miast. „Zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną” mówi popularne przysłowie. To on w 1364 roku założył Akademię Krakowską, najstarszy uniwersytet na tych ziemiach.

Dalekowzroczność i geniusz tego władcy są niewątpliwe. Za jego czasów Polska przestała być krajem peryferyjnym, zaczęła odgrywać ważną rolę na kontynencie. Kazimierz zasłużył sobie na przydomek „Wielki”. Zastanawiające jest tylko jedno. W połowie XIV wieku całą średniowieczną Europę nawiedził straszliwy kataklizm. Jak szacują historycy około jedna trzecia ludności zmarła na skutek niespotykanie wielkiej epidemii dżumy, tak zwanej „czarnej śmierci”. Całe wioski i miasteczka dosłownie znikały z powierzchni ziemi. Wywołało to wielki kryzys w wielu częściach kontynentu. Zaraza dotknęła całą Europę, istniał jednak pewien kraj, który został w niewyjaśniony sposób ominięty przez mordercze zarazki. Tym krajem było Królestwo Polskie. Historycy dotąd nie wiedzą jak tłumaczyć to niezwykłe wydarzenie, mniejsza ilość zgonów na terenie państwa Kazimierza Wielkiego jest jednak potwierdzona źródłowo. Epidemia w Europie zbiega się więc z okresem uważanym za czas największego rozwoju  Polski, względem jej sąsiadów. Może fakt, że sąsiadujące państwa mocno ucierpiały od choroby a nasz kraj w dużym stopniu jej uniknął mógł mieć tutaj też pewne znaczenie.

Podziel się z kolegami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *