Polska po powstaniu listopadowym

Podbite przez armię rosyjską Królestwo Polskie zostało przekazane do spacyfikowania zwycięzcy, czyli Paskiewiczowi. Car nadal mu tytuł księcia warszawskiego i mianował namiestnikiem Królestwa. Mikołaj I i nowy wielkorządca Warszawy postanowili potraktować zbuntowanych, a teraz zszokowanych klęską Polaków tak surowo, by nigdy już nie zapragnęli ponownej rebelii.

Przede wszystkim obłożono okupowane Królestwo wysoką kontrybucją i skonfiskowano wiele majątków ziemskich. Armia polska została rozwiązana, a licznych żołnierzy powstańczych wcielono do pułków rosyjskich stacjonujących w głębi cesarstwa. Narzucono ludności, w praktyce chłopom, wieloletnią służbę w wojsku rosyjskim. Licznych synów emigrantów (dawnych przywódców powstańczych) wywieziono przymusowo na wschód. Wiciu z nich zmarło po drodze.

W latach 1832-1834 została zbudowana w Warszawie twierdza, mająca trzymać w szachu stolicę Polski. Ta Cytadela, oficjalnie zwana Aleksandrowską, zahamowała i zdegenerowała urbanistyczny rozwój miasta. Co ważniejsze, stała się dla mieszkańców groźbą nie tylko „perspektywiczną”, lecz również centralnym ośrodkiem codziennych, doraźnych represji. Na terenie twierdzy ustanowiono więzienie (X Pawilon) dla „przestępców politycznych”, czyli polskich działaczy niepodległościowych. Również w Cytadeli obradowała Stała Komisja Śledcza, narzędzie antypolskiego terroru.

W Petersburgu musiano się liczyć z opinią rządów, które podpisały Akt końcowy kongresu wiedeńskiego, gwarantujący odrębność państwa polskiego. Dlatego Mikołaj I wydal w 1832 roku tak zwany Statut organiczny dla Królestwa. Zniesiono wprawdzie sejm i Wojsko Polskie, zamknięto Uniwersytet Warszawski i Towarzystwo Przyjaciół Nauk, lecz zachowano Radę Administracyjną i Radę Stanu oraz osobny skarb. W administracji i szkolnictwie obowiązywał nadal język polski. Statut organiczny solennie zapewniał wolność słowa i druku.

Znacznej większości zapowiadanych przez statut postanowień nie wprowadzono w życic. Wprawdzie administrowali Królestwem lojalni wobec cara Polacy, a język polski był używany w szkołach, w praktyce jednak niemal wyłącznie polskimi rękami wprowadzano „rusyfikację bez rusyfikacji”. Na czym ona polegała? Przede wszystkim drastycznie ograniczono liczbę tytułów prasowych i wprowadzono ostrą cenzurę. Szybko zmniejszała się liczba szkól średnich i elementarnych. Wyjałowiona z wszelkich istotnych treści prasa fi nauka w szkole) uprawiała propagandę rosyjskiego samowładztwa, głosiła całkowite podporządkowanie się dobrotliwemu władcy z Petersburga, zohydzała polskie tradycje i polską kulturę. Oprócz warszawskiego również uniwersytet w Wilnie został zamknięty. Nie tylko zakazano drukowania dzieł Mickiewicza lub Słowackiego, lecz nawet wymieniania w druku ich nazwisk. Zabronione też było czytanie „wywrotowych” utworów patriotycznych i emigracyjnych. Równocześnie z akcją „zaciemnienia publicznego” i odcinania Polaków od żywych źródeł ich kultury powoli zespalano Królestwo z cesarstwem. Województwa zamieniono na gubernie (1837), zniesiono polską monetę (złoty) i zastąpiono ją rublem (1841).

Paskiewicz wprowadził i utrzymywał rządy policyjno-wojskowe, które budziły lęk, paraliżowały – po szoku klęski – wolę oporu. Bano się głośno mówić o polityce, o sprawach Polaków. Żaden adwokat nie zgodził się stanąć przed sądem w obronie Piotra Wysockiego (1833). Swobody obywatelskie i ludzkie, gwarantowane przez Statut organiczny, były systematycznie gwałcone, zwłaszcza po 1833 roku, kiedy to wprowadzono w Królestwie stan wojenny. Wszelkich „buntowników”, pojmanych przez policję, skazywano na śmierć albo długoletnią katorgę czy wreszcie więzienie. Spiskowców było zresztą bardzo niewielu. Walczyli samotnie, gdyż większość rodaków bała się utrzymywania z nimi jakichkolwiek kontaktów lub po prostu nic wiedziała o istnieniu tego rodzaju „szaleńców”.

Powstanie listopadowe, ograniczone do żabom rosyjskiego, przybrało jednak – jak wiadomo – charakter ogólnonarodowy Od razu zrozumiały to dobrze mocarstwa rozbiorowe, porozumiewając się co do wspólnego tłumienia polskich dążeń niepodległościowych (umowy rosyjsko-austriackie z 1833 i 1835 roku; wspólna parada wojsk pruskich i rosyjskich w Kaliszu w 1835 roku). „Policje trzech mocarstw współdziałały ze sobą najściślej, przekazując sobie materiały wywiadów i wyniki prowadzonych śledztw sądowych” (Stanisław Śreniowski).

Od 1833 roku władze austriackie usuwały z Galicji listopadowych powstańców i wzmogły represje wobec wszelkich prób polskich działań konspiracyjnych. Jesienią 1831 roku Kraków był przez dwa miesiące okupowany przez wojska rosyjskie. W dwa lata później mocarstwa sprawujące „opiekę” nad Rzeczpospolitą Krakowską zmieniły jej konstytucję. Senat utracił znaczną część władzy, zniesiono jawność jego obrad i usunięto z grona senatorów przedstawicieli uniwersytetu. Wybór prezesa senatu całkowicie uzależniono od woli mocarstw. Rzeczywistym rządem państewka stała się Konferencja Rezydentów.

Na terenie Rzeczypospolitej przebywało wielu emigrantów, byłych powstańców. W mieście działało kierownictwo tajnej organizacji niepodległościowej – Stowarzyszenie Ludu Polskiego. Zabójstwo tajnego agenta rosyjskiego, dokonane przez polskiego spiskowca, spowodowało interwencję mocarstw i okupację Krakowa przez Austriaków (1836-1841). Wcieleniu Wolnego Miasta do Austrii przeciwstawiły się Anglia i Francja, powołując się na układ wiedeński z 1815 roku. Ale Rzeczpospolita była już cieniem niepodległego i neutralnego państwa. Austriacy wprawdzie odeszli, lecz kontrolę nad Wolnym Miastem pozostawili milicji, w której szeregach służyli liczni byli austriaccy żołnierze.

W zaborze pruskim represje dotknęły wielu Wielkopolan, uczestniczących ochotniczo w powstaniu listopadowym. Skazywano ich na kary ciężkiego więzienia, wymierzano grzywny, konfiskowano dobra. Rząd postanowił też usunąć ze stanowiska namiestnika Wielkiego Księstwa księcia Antoniego Radziwiłła. Nowego już nic mianowano, naczelnym prezesem zaś został Edward Flottwell, który prowadził politykę germanizacji Wielkopolski. Właścicieli dóbr ziemskich, Polaków oczywiście, pozbawiono władzy wójtowskiej i policyjnej. Zastąpili ich mianowani przez rząd niemieccy komisarze. Intensywnie germanizowano szkoły średnie. Nawet w szkołach elementarnych wprowadzono w 1842 roku obowiązek nauki języka niemieckiego. Po kasacie zakonów i konfiskacie ich mienia władze utworzyły fundusz szkolny w celu popierania rozwoju szkolnictwa niemieckiego (1833). W urzędach za język obowiązkowy uznano niemiecki, polski miał tylko pełnić rolę pomocniczą (1832). Flottwell sprowadzał do Poznańskiego licznych niemieckich urzędników i nauczycieli. Podjął też akcję kolonizacyjną na wsi, a specjalnie wyasygnowany fundusz służył do wykupu folwarków z rąk polskich.

Polityka represji, likwidowania autonomii oraz intensywnej germanizacji trwała do 1840 roku. Nowy król pruski, liberalizujący Fryderyk Wilhelm IV, odwołał Flottwella. Znacznie złagodzona została cenzura, wstrzymano też akcję kolonizacyjną. Rozszerzono prawa języka polskiego w szkołach i urzędach. Do Wielkiego Księstwa mogli nawet powrócić niektórzy emigranci. Kilka tysięcy prześladowanych Królewiaków, zagrożonych nad Wisłą, znalazło przejściowe schronienie nad Wartą.

Represje popowstaniowe miały negatywny wpływ na gospodarkę, zwłaszcza Królestwa Polskiego. Ogarnął ją kryzys, który dotknął niektóre gałęzie przemysłu. W rolnictwie niewiele się zmieniło. Postęp techniczny był powolny. Maszyny stosowano jednak nie tylko w nowocześniejszych folwarkach, lecz również na gruntach oczynszowanych już, zamożniejszych chłopów w Zamojskiem, Łowickiem i Augustowskiem. Wydajność zbóż z hektara zwiększyła się dopiero w latach czterdziestych |w przypadku pszenicy nawet dwukrotnie). Znacznie wzrosły zbiory ziemniaków (prawie trzykrotnie od 1827 do 1848 roku), które stanowiły główne pożywienie chłopów. Rozwinął się też szybko przemysł gorzelniany. Dzięki zastosowaniu aparatu Pistoriusza produkcja okowity (w większości pędzonej już z kartofli, a nie z żyta) wzrosła w latach 1832-1844 aż dwukrotnie.

Ziemianie nasilili rugowanie chłopów z ziemi. Jednocześnie, mimo utrzymywania się pańszczyzny, coraz więcej wsi czynszowano (w 1846 roku około 36 procent chłopów to już czynszownicy).

W związku z represyjnym podwyższeniem cła na wywóz towarów z Kongresówki do Rosji (1832) nastąpił głęboki kryzys w przemyśle wełnianym regionu łódzkiego. Część zakładów „przeniosła się” w Białostockie, a więc do cesarstwa. Rozwinął się natomiast pracujący na rynek wewnętrzny przemysł bawełniany Królestwa. Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych powstawały już zmechanizowane fabryki (na przykład zakłady Ceyera w Łodzi). W Warszawie po krótkim załamaniu lat trzydziestych rozwinął się przemysł metalowy.

Gigantyczny – ponad możliwości i potrzeby Królestwa – rządowy program rozbudowy górnictwa i hutnictwa, realizowany przez Bank Polski, okazał się próbą całkiem nieudaną. Rozpoczęła pracę między innymi Huta Bankowca w Dąbrowie Górniczej; produkcja żelaza i wydobycie węgla zwiększyły się trzykrotnie w porównaniu z okresem przedłistopadowym, lecz wszystko zakończyło się w latach czterdziestych krachem. Wielkie inwestycje wzbogaciły na pewien czas kierownictwo Banku Polskiego (Henryk Łubieński) i niektórych przedsiębiorców (Piotr Steinkeller).

Przemysł nic rozwijał się ani w zaborze pruskim (poza Górnym Śląskiem), ani w Galicji. Zabór pruski i austriacki różniły się natomiast ogromnie sytuacją rolnictwa. W Galicji poziom agrotechniki nie zmienił się właściwie od schyłku XVIII wieku. Niewydajne, feudalne rolnictwo nie potrafiło wyżywić ludności kraju. Chłopi często odczuwali głód, a ziemianie sprowadzali ziarno na potrzeby gorzelni, rozpijając poddanych. Od niedożywienia ratowały coraz szerzej uprawiane ziemniaki. Z zacofaniem i marazmem Galicji, gdzie używano prymitywnych narzędzi rolniczych, a o czynszowaniu prawie nie słyszano, kontrastowało rolnictwo poznańskie i pomorskie. Coraz mniej wieśniaków wiedziało, co to pańszczyzna, a nowi właściciele, chłopi, dbali o uprawę swej ziemi, podobnie zresztą jak nowocześnie gospodarujący ziemianie (były napoleończyk i generał powstania 1831 roku, właściciel Turwi pod Kościanem, Dezydery Chłapowski). Już w latach czterdziestych rolnictwo Wielkopolski było wydajne i jak na swój czas nowoczesne (płodozmian, nawożenie, dość szerokie rozpowszechnienie maszyn rolniczych). Rozwinęło się też przetwórstwo rolne.

Niepowodzenia i sukcesy na niwie gospodarczej, zwykły codzienny trud – to jednak nie wszystko, czym żyli Polacy w trudnym i ponurym okresie po upadku powstania listopadowego, choć zaborcy starali się o to, aby byli oni ślepo posłuszni władzy i zajmowali się sprawami prywatnymi i rodzinnymi, starannie unikali uczestnictwa w życiu politycznym, a zwłaszcza nie podejmowali sprawy narodowej. Znaczna większość świadomych Polaków porzuciła nadzieje i marzenia o wolności i niepodległości. Wyraźne było to zwłaszcza w pierwszym popowstaniowym dziesięcioleciu. Jednakże aktywniejsi i odważniejsi nigdy nie zrezygnowali z myślenia o problemach społecznych i narodowych, a zwłaszcza z działania na rzecz ich rozwiązania.

Wyróżniły się – jak dawniej – dwie główne tendencje. Pierwsza opowiadała się za pokojową pracą nad podniesieniem gospodarki i poziomu cywilizacyjnego społeczeństwa oraz moralnym odrodzeniem narodu. Inicjatywy te i działania nic miały już jednak wsparcia w półniepodległych państwowościach. Druga tendencja, wspierana przez emigrację, nawiązywała do trwającej od schyłku XVIII wieku konspiracyjnej tradycji walki podziemnej, mającej prowadzić do zorganizowania powstania zbrojnego i odbudowy niepodległości Polski na drodze orężnej. Tendencja insurekcyjna coraz wyraźniej łączyła wątki narodowe ze społecznymi. Ludzie z nią związani żądali reform demokratycznych, niektórzy szykowali otwarcie rewolucję socjalną. Za przeciwników uważali nie tylko zaborców, lecz również polskie klasy posiadające.

Pierwsza tendencja rozwinęła się najbardziej w Wielkopolsce. Promotorami zorganizowanych robót gospodarczych, oświatowych i kulturalnych byli często bohaterowie spiskowi i uczestnicy powstania 1830-1831 roku (Karol Marcinkowski, Dezydery Chłapowski, Karol Libelt). Niektórzy z nich zresztą nie całkiem zrywali kontakty z emigracją i podziemiem. Aktywiści pokojowej pracy, którą niebawem zacznie się nazywać „organiczną”, poprzez swe działania budowali solidarność społeczną i narodową. Tworzyli biblioteczki, przedsiębiorstwa handlowe i rzemieślnicze, kółka rolnicze. Poważną rolę w tym ruchu odegrał założony w 1838 roku z inicjatywy lekarza Karola Marcinkowskiego poznański Bazar, wielki hotel obrosły sklepami, warsztatami rzemieślniczymi i salami zebraniowymi. W Gostyniu, Gnieźnie i innych miejscowościach ziemianie zakładali kasyna, towarzystwa rolnicze oraz książęce, służące podnoszeniu poziomu gospodarki i szerzeniu oświaty.

W samym Poznaniu nowe firmy wydawnicze i księgarskie, Jana Konstantego Żupańskiego (1838) i Walentego Stefańskiego (1839), publikowały i rozpowszechniały najcenniejsze dzieła polskiej literatur) i nauki. Organizowano też w stolicy Wielkopolski odczyty i wystawy sztuki. Wielką rolę zaczęła odgrywać stale wzbogacana Biblioteka Raczyńskich. Założone w 1841 roku przez Libelta i Marcinkowskiego Towarzystwo Naukowej Pomocy oferowało stypendia ubogiej, głównie drobnomieszczańskiej młodzieży.

Prace „organiczne” inspirowali i prowadzili ziemianie, duchowni, mieszczanie, niekiedy chłopi. Całym ruchem kierowali zarówno konserwatyści i liberałowie (Chłapowski, Marcinkowski), jak demokraci (Moraczewski, Libelt, Berwiński).

Skromniej w porównaniu z poznańskimi przedstawiały się inicjatywy gospodarczo-oświatowe w Galicji i Królestwie. W zaborze austriackim grupa światłych magnatów i ziemian pod przewodem księcia Leona Sapiehy zaktywizowała się dopiero na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych. Za jej sprawą, po długich i uciążliwych staraniach, założono Galicyjską Kasę Oszczędności, Towarzystwo Gospodarskie i Towarzystwo Kredytowe Ziemskie. Wpływy tej grupy szlacheckich liberałów były bardzo niewielkie. W Królestwie działania podobnego charakteru rozwinęły się na nieco szerszą skalę. W 1835 roku wznowiono naukę w Instytucie Rolniczym w Marymoncie, który stał się rychło ważnym doświadczalnym centrum postępu rolniczego. Wokół „Roczników Gospodarstwa Krajowego” (1842) grupowała się liberalna, umiarkowanie reformatorska szlachta. Nowoczesny ziemianin, były agent dyplomatyczny Rządu Narodowego w Wiedniu (1831), hrabia Andrzej Zamoyski, prowadził swe dobra bez stosowania pańszczyzny. Propagował uprzemysłowienie, nowe metody w gospodarce wiejskiej i oczynszowanie. Pragnął przeprowadzenia odgórnej, kontrolowanej przez szlachtę, pokojowej reformy agrarnej, niezbędnej – jego zdaniem – dla trwałej pomyślności społeczeństwa i narodu. W latach 1842-1845 Zamoyski organizował zjazdy ziemiańskie w swym majątku w Klemensowie. Obradowano tam nad podniesieniem gospodarki rolnej i kwestiami społecznymi. Wokół Zamoyskiego powstał zalążek konserwatywno-liberalnego stronnictwa politycznego, zdecydowanie przeciwnego wszelkim robotom konspiracyjnym (Ludwik Górski, Tomasz Potocki, Edmund Stawiski).

Zjawiskiem odrębnym, acz również na wskroś pokojowym, był ruch trzeźwości. Coraz bardziej masowe produkowanie i spożywanie wódki (a także rozpijanie społeczeństwa przez dziedziców, administratorów, organy lokalnej administracji zaborczej) stawało się klęską społeczną i narodową, prowadziło do degradacji człowieka. Jeszcze przed powstaniem listopadowym światli ludzie na Litwie nawoływali do wyrzeczenia się „gorących napojów” (Towarzystwa Szubrawców, filomaci i filareci). Jednakże z każdym rokiem wzrastało niebezpieczeństwo masowego alkoholizmu. Wówczas to liberalnie i demokratycznie nastrojeni inteligenci wespół z duchowieństwem zaczęli wzywać do zlikwidowania pijaństwa. Trzeźwość – ich zdaniem – prowadzić miała do moralnego odrodzenia społeczeństwa, niepoddawania się nastrojom beznadziejności i rezygnacji.

W Królestwie Polskim stowarzyszenia i bractwa trzeźwości pojawiły się niedługo po powstaniu listopadowym, lecz od początku były zwalczane przez Paskiewicza jako groźna forma samoorganizacji społeczeństwa. W latach 1836-1838 wprowadzono w życie formalne zakazy ich działalności. Ruch trzeźwości odrodzić się miał dopiero po dwudziestu latach.

Inaczej przedstawiała się sprawa w Wielkim Księstwie Poznańskim. Ruch trzeźwości popierały władze, a nawet go organizowały. Jednakże miejscowi Polacy powołali do życia własne towarzystwa antyalkoholowe, niezależne od niemieckich „oficjalnych”. Niemałą rolę odgrywało w nich duchowieństwo. W 1837 roku w Poznańskim działało już jedenaście towarzystw trzeźwości, a w 1840 powstało Centralne Towarzystwo Wstrzemięźliwości dla całego Wielkiego Księstwa. Ruch odrodzenia społecznego i narodowego na drodze uzdrowienia obyczajów nabrał w znacznej mierze charakteru religijnego, jedno z pierwszych bractw w Poznańskim nosiło nazwę Towarzystwo Pobożności (1834). Antyalkoholowy ruch wstrzemięźliwości ogarnął Pomorze (między innymi Sztum 1837, Toruń 18381. Nieco później dotarł na Górny Śląsk (Piekary 1844) i do Galicji, gdzie przybrał charakter masowy i antyszlachecki. W Królestwie, gdzie bractwa były zakazane, hasła wstrzemięźliwości w spożywaniu wódki głoszono również w organizacjach spiskowych (Związek Chłopski księdza Piotra Ściegiennego).

Znaczną rolę organizatorską w ruchu grali księża, a zatem i Kościół. Było to istotne novum. W pierwszych dekadach XIX wieku poziom intelektualny i moralny duchowieństwa był niski. Jego zaangażowanie społeczne i patriotyczne zaczęło wprawdzie powoli wzrastać już w latach dwudziestych i w powstaniu listopadowym, lecz istotne zmiany nastąpiły po 1831 roku. Zaborcy odnosili się do Kościoła polskiego nieufnie, dlatego że był polski i dobrze zorganizowany, poddawali go też różnym ograniczeniom. Wtedy właśnie pogłębienie się ludowej (i szlacheckiej) religijności o obliczu patriotycznym stało się bazą, na której duchowni wzmogli nie tylko działalność duszpasterską, lecz również aktywność społeczno-patriotyczną. Motyw odrodzenia moralnego poprzez zaniechanie spożywania wódki okazał się niezwykle ważny w procesie zbliżenia Kościoła do ludu i narodu.

Zaborcy, zwłaszcza zaborca rosyjski, dostrzegali rosnące niebezpieczeństwo związania się ruchu narodowego z Kościołem. Starali się podporządkować go sobie (stąd zatarg Rzym-Petersburg i nieobsadzenie większości stolic biskupich w zaborze rosyjskim) i organizować kasaty klasztorów. W 1839 roku na „ziemiach zabranych” unia została zniesiona na mocy decyzji carskiej. Osłabienie dyscypliny i karności wewnątrz Kościoła (zredukowanie kontaktów z Rzymem,- brak wielu reprezentantów wyższej hierarchii) sprzyjało udziałowi księży, a zwłaszcza zakonników, w patriotycznej konspiracji. W tej sytuacji konserwatywny i skrajnie propapieski ultramontanizm nie miał wpływów w kraju, a rozwijać się mógł, i to też słabo, jedynie na emigracji.

Tendencja spiskowo-insurekcyjna nie zawsze odgradzała się od działań jawnych o charakterze gospodarczym i oświatowym, nieraz je nawet popierała (podobnie jak ruch odrodzenia moralnego), lecz wyrażała wolę dobicia się niepodległości na drodze zbrojnej. Państwa, zdaniem zwolenników irredenty, nie odbuduje się na drodze pokojowej.

Drobne organizacje konspiracyjne powstawały w Krakowie i w Galicji zaraz po zakończeniu powstania listopadowego. Liczono na rychłe wznowienie działań zbrojnych przy pomocy wojskowych z emigracji. W istocie Lelewel i związana z nim organizacja wychodźcza Zemsta Ludu szykowali partyzanckie powstanie. Źle przygotowana przez Józefa Zaliwskiego akcja rozpoczęła się już w marcu 1833 roku. Z Galicji i zaboru pruskiego przedostało się do Królestwa kilka drobnych grup partyzanckich. Sterroryzowane społeczeństwo nie udzieliło im żadnego poparcia. Po kilku tygodniach kozacy rozbili partyzantkę (dwadzieścia sześć osób zginęło w potyczkach) i schwytali większość powstańców. Zaliwski zbiegł do Galicji, lecz niebawem został przez Austriaków osadzony w więzieniu, skąd wyszedł dopiero w 1848 roku. Los pojmanych dowódców guerrilli był gorszy. Artura Zawiszę, Michała Wołłowicza i paru innych stracono, szeregowców skazano na katorgę.

Działalność spiskowa jednak nie zamarła. Tajne organizacje lat trzydziestych zakładali na ogół emisariusze emigracyjni spod znaku Lelewela (Młoda Polska). Znaczną większość (bardzo zresztą nielicznych) członków grup konspiracyjnych stanowiła szlachta, najczęściej drobna, lub inteligencja miejska. Do związków tajnych należało niewielu rzemieślników, robotników i chłopów. Szczególnie dużą rolę odgrywała młodzież szkolna i studencka.

Program polityczny podziemia nie był jasno sprecyzowany. Spiskowcy walczyli o niepodległość, lecz również w obronie niejasno określonego „ludu”, marząc o demokratycznym państwie, tyle że pod hegemonią szlachty.

Do terenów o największym nasileniu działalności spiskowej należały Galicja, Ukraina, Litwa oraz Rzeczpospolita Krakowska. W Galicji działał Związek Węglarzy Polskich, rychło rozbity aresztowaniami, oraz Związek l5rzyjaciół Ludu. W 1835 roku założone zostało w Krakowie, za sprawą emisariusza Młodej Polski – Tadeusza Żabickiego, Stowarzyszenie Ludu Polskiego (Seweryn Goszczyński, Szymon Konarski, Adolf i Leon Zalescy). Organizacja miała charakter ogólnopolski, lecz jej głównym ośrodkiem pozostawała Galicja. W SLP toczył się ostry spór między skrzydłem konserwatywno-liberalnym (Franciszek Smolka), które wyrzekło się nazbyt radykalnej społecznie konspiracji, a demokratycznym (Adolf Zaleski). Organizacja ostatecznie rozpadła się, a na jej miejsce powołano w 1837 roku radykalną i republikańską Konfederację Powszechną Narodu Polskiego (inna używana nazwa: Związek Mazurski), na czele której stanęli Adolf Zaleski, Stefan Mułkowski, Stanisław Malinowski i Ludwik Kępiński. Agitacja konfederatów wśród ludu trwała bardzo krótko, gdyż organizację rozbiła austriacka policja. Przywódców spiskowych aresztowano.

Wpływy Stowarzyszenia Ludu Polskiego i konfederacji sięgnęły aż do Warszawy. Gustaw Ehrenberg, twórca słynnej pieśni „Gdy naród do boju…” założył wspólnie z Aleksandrem Wężykiem (obaj byli studentami z Krakowa) oddział SLP w stolicy Królestwa. Oddział ten, radykalny i dążący do rozwinięcia agitacji wśród chłopów, przeszedł następnie do konfederacji. Spiskowców warszawskich, którzy założyli filie na prowincji, aresztowano na wiosnę 1838 roku, a ich organizacja rozpadła się.

Konspiratorzy warszawscy utrzymywali kontakt z Szymonem Konarskim, który w 1835 roku działał aktywnie wśród Polaków na Ukrainie i Litwie, przygotowując powstanie. Założył on Związek Ludu Polskiego, który w 1838 roku liczył blisko 3000 członków. Znamienne, że w programie tej organizacji znalazły się obok siebie punkty „insurekcyjne” i „organiczne” („1. narodowość utrzymać; 2. ducha poświęcenia obudzić; 3. oświatę rozkrzewiać; 4. obyczaje poprawiać; 5. lud rolniczy na synów ojczyzny sposobić; 6. opinie fałszywe prostować”).

W maju 1838 roku Konarski został aresztowany wraz z innymi spiskowcami. Torturowany w śledztwie, przywództwa Związku Ludu Polskiego nic nie wyjawił, załamali się jednak inni. Aresztowania objęły ponad dwieście osób, a organizacja została rozbita. W lutym 1839 roku Konarski zginął, rozstrzelany w Wilnie.

Pod koniec lat trzydziestych ruch spiskowo-insurekcyjny na ziemiach polskich załamał się całkowicie. Niebawem odrodził się z nowym, radykalnym programem, zarówno pod wpływem lewicy emigracyjnej, jak przemian w kraju, znamionujących narastanie rewolucji, zapowiadających Wiosnę Ludów.

Podziel się z kolegami

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *