Polityka wewnętrzna króla Kazimierza Wielkiego

Mimo różnych niepowodzeń bilans polityki zagranicznej Kazimierza był korzystny. Państwo zwiększyło obszar o ponad jedną trzecią, w zasadzie nie groziły mu niebezpieczeństwa najazdów, a konflikty graniczne wiązały się z ekspansywną działalnością Polski. Oczywiście silniejsza pozycja królestwa w polityce zagranicznej wzmacniała państwo wewnętrznie.

Król popierał własnych kupców. Gdy cesarscy poddani wnieśli skargę, iż nie dopuszczono ich na Ruś, Kazimierz odpowiedział, że zdobył ten kraj „przez swoich poddanych i dla swoich poddanych”. Kazał też przejeżdżać kupcom z państwa krzyżackiego po wyznaczonych drogach, na których pobierał cła, a mieszkającej przy nich ludności zapewnił korzyści, ułatwiając jej nabywanie atrakcyjnych towarów i umożliwiając zarabianie na usługach wykonywanych w miejscach postoju. Nadawanie praw składu – obowiązku wykładania przewożonych towarów na sprzedaż w określonych miastach – pozwalało na kontrolę wielkiej wymiany i przysparzało krajowi dodatkowych dochodów. Zwolnienia i ulgi, które objęły rodzimych kupców, integrowały ponadto mieszkańców Królestwa Polskiego.

Akcja lokacyjna (około stu miast i ponad tysiąc wsi) przyczyniła się do ożywienia wymiany wewnętrznej i tym samym stanowiła istotny krok ku unifikacji kraju. Wiązała się z tym wielka reforma pieniężna, dokonana w całej niemal Europie w XIII— XIV wieku. Polegała ona na wypuszczeniu grubej monety srebrnej lub złotej, w możliwie małym stopniu podlegającej inflacji. Pieniądz ten – zwany groszem (srebro) lub florenem, guldenem (złoto) – umożliwiał wielkie transakcje międzynarodowe, stanowił dogodne narzędzie operacji kredytowych i inwestycji państwowych.

Za czasów Kazimierza mennica królewska rozpoczęła w 1338 roku wybijanie srebrnych groszy, wzorowanych na monecie czeskiej. Co prawda, zawartość srebra stopniowo zmniejszała się, ale umożliwiły one rozwój i ujednolicenie wymiany w całym kraju zgodnie z hasłem zjednoczonego królestwa: „jeden król, jedno prawo, jedna moneta”. Grosze Kazimierzowe pozwoliły tez na stworzenie jednolitego systemu celnego i podatkowego. Podniesiony i uznany za stały został podatek zwany poradlnym, nakładany na wszystkie kategorie dóbr. Uniezależniło to politykę królewską od szlachty i miast. Jednocześnie król prowadził rewindykację dóbr koronnych nieprawnie trzymanych i nie kwapił się z nadawaniem immunitetów. Wyznaczył też specjalnych urzędników, którzy mieli czuwać nad dochodami z dóbr królewskich: wielkorządcę włości w Małopolsce, żupnika kopalni soli w Bochni i Wieliczce. Związane z tym były pierwsze przepisy prawa górniczego w Polsce (1368), część stosowanych tam nazw stanowisk górniczych używana jest do dziś.

Reformy gospodarcze wiązały się ze wzmocnieniem militarnym kraju. Jednostkami operacyjnymi stały się – może na wzór węgierski – chorągwie terytorialne, skupiające rycerstwo z poszczególnych ziem królestwa. Obejmowały też drobnych posiadaczy i coraz liczniejszą – w związku z rozwojem kolonizacji na prawie niemieckim – grupę sołtysów. Duchowni byli zwolnieni od udziału w wojnie, ale składali na ten cel „dobrowolną daninę”. Członkowie chorągwi stawali na wyprawę ze swym pocztem, tak zwaną kopią, składającą się z dwóch – trzech wałczących, w tym także łuczników. Wzmocnienie dyscypliny, scentralizowany system dowodzenia zdecydowanie ulepszyły armię polską. Korzystne skutki reform kazimierzowskich ujawniły się najlepiej w czasach Grunwaldu, ale już w połowie XIV wieku zapewniły w miarę spokojny rozwój ziem, szczególnie położonych z dala od zapalnych granic litewskich i śląskich.

Bezpieczeństwo kraju zostało zdecydowanie wzmocnione także dzięki imponującym inwestycjom obronnym. Znane – od średniowiecza – przysłowie, że Kazimierz zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, dotyczyło właśnie wielkiej przebudowy umocnień obronnych. Ponad pięćdziesiąt zamków w całym kraju, szczególnie na granicy śląsko-małopolskiej (Rabsztyn-Olsztyn), na Kujawach i Mazowszu (Kruszwica, Płock), na Rusi (Lwów), uzupełnionych było murami obronnymi wzniesionymi dookoła blisko trzydziestu miast. Polska nadal posiadała mniej zamków niż inne kraje Europy środkowowschodniej, ale w czasach Kazimierza zaczęła nadrabiać zaległości.

Zabezpieczenie od agresji zewnętrznej szło w parze ze stabilizacją w kraju. Król popierał konfederacje miast, mające na celu czuwać u boku monarchy nad pokojem wewnętrznym, przede wszystkim zwalczając samowolę możnowładztwa i rozboje zubożałego rycerstwa. Walka o nowy, scentralizowany kształt państwa me była zresztą łatwa wobec różnych regionalnych i rodowych tradycji. W 1352 roku Kazimierz usunął ze starostw poznańskiego i kaliskiego przedstawicieli miejscowego możnowładztwa – Maćka Borkowica i Przecława z Gułtów, mianując na ich miejsce Małopolanina, Wierzbiętę z Paińewic, starostą generalnym Wielkopolski. Doprowadziło to do ostrego konfliktu. Możne rody wielkopolskie, wspierane – nie po raz pierwszy – przez Brandenburgię, zawiązały konfederację, formalnie walczącą o zachowanie prawa zgodnie z wolą króla. W rzeczywistości jednak wódz konfederacji, Maćko, występował przeciwko władzy centralnej wspieranej przez nowych ludzi, pochodzących spoza dotychczasowej elity rządzącej, szukających możliwości kariery w nowej, zjednoczonej monarchii. Zdecydowana postawa króla umożliwiła szybkie załamanie konfederacji, a jej przywódca został skazany na śmierć. Istota konfliktu nie została jednak rozwiązana i z nową siłą miał on wybuchnąć w trzydzieści lat później.

Kolejnym środkiem zmierzającym do przezwyciężenia tendencji odśrodkowych było podjęcie prac nad unifikacją prawa. Zapewne z inicjatywy bliskiego współpracownika króla, arcybiskupa gnieźnieńskiego – Jarosława Bogorii ze Skotnik, porządkującego polskie ustawy synodalne, opracowane zostały kolejne dwa zwody praw zwyczajowych – odrębny dla Wielkopolski i dla Małopolski. Ten drugi, wydany w Wiślicy (dokładna data jest sporna, być może miało to miejsce w końcu lat pięćdziesiątych), został sformułowany w brzmieniu, które mogło odpowiadać potrzebom całego państwa.

Statut wiślicki ustalał formy postępowania sądowego i administracyjnego, określał zakres władzy urzędników państwowych i stosunki prawne tak zwanego układu ziemskiego, a więc i wewnątrzszlacheckie, i między rycerstwem a chłopami. Stosując kary różnej wysokości dla rycerzy, włodyków i chłopów, stanowił ważny etap procesu wytwarzania się stanów. Płynność granic między grupami prawnymi nie pozwoliła na powszechne i natychmiastowe przyjęcie zasad statutu wiślickiego, ale wywarł on duży wpływ na późniejszą, XV- i XVI-wieczną praktykę ustawodawczą i sądowniczą.

W czasach Kazimierza wykształcił się też – jak można sądzić – podstawowy system sądownictwa. Działały już wówczas dwa sądy – ziemski i grodzki. Pierwszy rozstrzygał drobniejsze spory, zajmując się sprawami prawa cywilnego i będąc zapewne kontynuacją dawniejszych wieców. Tak zwany sąd grodzki |w grodzie), kierowany przez urzędnika królewskiego – starostę, rozstrzygać miał cztery główne przestępstwa kryminalne (gwałt, rabunek na drodze, morderstwo, podpalenie) oraz sprawy przekazane do apelacji. Walka o rozdzielenie władzy sądowniczej i władzy wykonawczej doprowadziła już w XV wieku do przejęcia także sądu grodzkiego przez ziemskich urzędników szlacheckich. Zapewne już w czasach Kazimierza działał sąd podkomorski – rozpatrujący spory graniczne. Bardzo ważną rolę odgrywały zjazdy – zwane sądami wiecowymi – rozstrzygające, często pod prezydencją króla, spory i apelacje. Ustanawiały one także formy postępowania procesowego, a z biegiem lat coraz częściej wypowiadały się na tematy ogólnopaństwowe, dotyczące na przykład następstwa tronu, podatków, obowiązków urzędniczych, powinności chłopów, prawa rodzinnego, cen.

Król regulował sytuację prawną także innych grup społecznych. Tak zwany sąd sześciu miast (Krakowa, Bochni, Kazimierza, Nowego Sącza, Wieliczki i Olkusza) stanowić miał wyższą instancję dla polskich sądów miejskich, podobnie jak sąd wyższy prawa niemieckiego na zamku w Krakowie, rozstrzygający apelacje i sprawy wątpliwe, dotyczące przepisów „Zwierciadła saskiego” i dostosowujący je do potrzeb polskich. Ponowione też zostały przywileje dla ludności żydowskiej, zapewniające jej bezpieczeństwo i stwarzające warunki działania zawodowego, przede wszystkim w zakresie gospodarki finansowej.

Monarchia scentralizowana potrzebowała urzędników, i to biegłych w przepisach nie zawsze powszechnie znanych prawu zwyczajowemu. Kształcić ich miała pierwsza wyższa uczelnia założona w Polsce. W 1364 roku Kazimierz wydał akt fundujący jedenaście katedr (osiem prawniczych, dwie medyczne, jedną nauk wyzwolonych) uniwersytetu w Krakowie (a ściślej biorąc w Kazimierzu pod Krakowem). Powstająca pod kontrolą kanclerza koronnego wszechnica uzyskiwała szeroką autonomię. Prace przygotowawcze, prowadzone przez Jarosława Skotnickiego, kanclerza Janusza Suchywilka, późniejszego biskupa krakowskiego Floriana Mokrskiego, nawiązywały do wzorów Bolonii – jednej z najbardziej rozwiniętych placówek naukowych Europy.

Podziel się z kolegami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *