Księstwo Warszawskie – niepodległe państwo zależne

22 lipca 1807 roku w Dreźnie Napoleon wręczył Stanisławowi Małachowskiemu konstytucję Księstwa Warszawskiego. Opracowana przez najbliższych współpracowników cesarza, została przezeń nadana nowemu państwu. Ustawę zasadniczą sformułowano nader zwięźle. Trzeba ją było uzupełnić. „Otrzymało Księstwo konstytucję najbardziej ze wszystkich napoleońskich konstytucji odbiegającą od wzoru francuskiego, najlepiej przystosowaną do tradycji i specyfiki kraju” (Barbara Grochulska).

Nowe państwo było dziedziczną monarchią. Ogromną władzę miał w niej książę, nazywany, z uwagi na Saksonię, królem („Rząd jest w osobie króla”). Mianował on władze administracyjne i senatorów, tylko do niego należała inicjatywa ustawodawcza, a i rząd odpowiadał tylko przed nim. Obok Rady Ministrów powołano Radę Stanu, która uczestniczyła w pracach ustawodawczych.

Władza wykonawczo-administracyjna była hierarchiczna i jednoosobowa (w przeciwieństwie do kolegializmu dawnej Rzeczypospolitej). Księstwo podzielono na wzór francuski na departamenty (prefekci) i powiaty (podprefekci). Książę mianował szefów administracji, a z kolei oni mianowali burmistrzów i wójtów. Samorząd terytorialny stanowił demokratyczną dekorację uliracentralistycznego i autorytarnego systemu zarządzania.

Dwuizbowy sejm składał się z mianowanego przez księcia senatu (biskupi, wojewodowie, kasztelanowie) i izby poselskiej. Miał nader ograniczone uprawnienia i w praktyce był niemy. Zwoływany co dwa lata na dwutygodniową sesję, uchwalał większością głosów (dyskusja odbywała się w komisjach; ich członkowie mogli też przemawiać na sesji plenarnej) ustawy dotyczące podatków, systemu menniczego, prawa cywilnego i karnego, a senat decyzje izby zatwierdzał. Wybory do sejmu odbywały się według burżuazyjnej zasady cenzusowej. To ważna nowość. Szlachta wybierała swych posłów (zrazu 60, po 1809 roku – 100) na sejmikach, natomiast posiadająca nieszlachta – deputowanych (40, później 60) na zgromadzeniach gminnych. W tym drugim wypadku uprawnienia wyborcze, oprócz „fabrykantów” (drobni przedsiębiorcy, samodzielni wytwórcy, rękodzielnicy), zamożnych rzemieślników, kupców i chłopów-właścicieli, uzyskali księża oraz osoby zasłużone (na przykład niektórzy żołnierze, artyści i inni).

Fundamentem prawa został konstytucyjnie wprowadzony Kodeks Napoleona. Rządząca arystokracja lękała się nadania własności chłopom. W tej sprawie Napoleon się nie wypowiadał. Konstytucja proklamowała powszechną równość i znosiła poddaństwo („znosi się niewola”), lecz o ziemi nie wspominała. Toteż problem uregulowała po swojemu ziemiańska szlachta. Na mocy dekretu z 21 grudnia 1807 roku własność gruntu, podobnie jak narzędzi i inwentarza, przypadła panu. Chłop mógł opuścić wieś, lecz bez niczego. Pan natomiast zyskał prawo usuwania włościanina z gruntu po rocznym zaledwie „wymówieniu”. Niejednokrotnie tak też i czynił, a jeśli nie, to powiększał wymiar pańszczyzny. Niektórzy chłopi bronili się przed wzmożonym wyzyskiem, opuszczając gospodarstwo i szukając pracy. Znajdowali ją albo najmując się jako parobcy, albo zatrudniając dorywczo. Wielu ścigała policja jako włóczęgów.

 Dekret grudniowy przyczynił się – w dalszej perspektywie – do proletaryzacji chłopstwa i powstania zasobów wolnej siły roboczej na wsi. Sprzyjało to rozwojowi kapitalizmu w rolnictwie, lecz na drodze najbardziej kosztownej pod względem społecznym. Szlachta likwidowała podzieloną własność feudalną, w pełni zawłaszczając grunta chłopskie. W ten sposób dysponowała zarówno ziemią, jak tanią siłą roboczą. Zakusom dworów sprzeciwiali się chłopi, chcąc podziału folwarków i posiadania własnej ziemi, to znaczy zarówno tej, którą jeszcze mieli, jak tej, którą zagarnęli dziedzice. Brak kapitałów, słaby rozwój miast i przemysłu utrudniały szybki rozwój kapitalizmu na wsi. Wobec społecznej dominacji szlachty ziemie centralnej Polski miały przez ponad pół wieku pozostawać krajem rolniczej biedy, wprawdzie bez poddaństwa, lecz z pańszczyzny Tymczasem zaogniony antagonizm dwór – wieś nierzadko wyzyskiwać mieli rosyjscy i austriaccy zaborcy.

Jeśli włóczęgostwo chłopów nie przybrało za Księstwa większych rozmiarów, to między innymi dlatego, że nadwyżkę ludnościową na wsi pochłaniało wojsko. Księstwo pozostawało stale pod bronią, stanowiło jeden wielki obóz wojskowy, rodzaj państwa-wojska. Wystawiło armię trzydziestotysięczną, a 10 000 żołnierzy Legii Nadwiślańskiej oddać wypadło na służbę francuską. To ci nowi legioniści wykrwawiali się od 1808 roku w Hiszpanii. Służący bezpośrednio Napoleonowi polscy szwoleżerowie gwardii otworzyli cesarzowi drogę do Madrytu, forsując w brawurowej szarży silnie broniony wąwóz Somosierry j30 listopada 1808 roku). Ze stu dwudziestu pięciu polskich kawalerzystów poległo pięćdziesięciu siedmiu (blisko 46 procent atakujących). W 1810 roku armia Księstwa liczyła już 60 000 ludzi (bez żołnierzy walczących na zachodzie Europy). Wojsko Polskie było dla ludności wielkim ciężarem, lecz broniło Księstwa i rozszerzało jego granice, stanowiło nadzieję na całkowite odrodzenie Polski.

Żołnierzowi polskiemu wypadło bronić Księstwa już w niespełna dwa lata po lego utworzeniu. Rozpoczynając wojnę z Austrią, Napoleon nie sądził, aby podjęła ona walkę na dwóch frontach. A jednak liczący 30 000 żołnierzy korpus arcyksięcia Ferdynanda d’Este dokonał inwazji Księstwa, licząc na jego błyskawiczny podbój. Stawiły im dzielny opór pod Raszynem (19 kwietnia 1809 roku) o połowę mniej liczne oddziały polskie. Dowodzeni przez księcia Józefa Poniatowskiego żołnierze przez cały dzień utrzymali pole bitwy i w porządku wycofali się do Warszawy. Poniatowski oddał stolicę, zachował jednak przedmieście praskie.

Podczas gdy osłabieni Austriacy, utrzymujący garnizon w okupowanej Warszawie, bez powodzenia atakowali twierdzę Toruń, książę Poniatowski podjął ofensywy w Galicji. Witane radośnie przez ludność wojsko polskie wyzwalało coraz to nowe tereny, a liczni ochotnicy zaciągali się pod narodowe sztandary. Żołnierze Księstwa wyzwolili Lublin, Kielce, Sandomierz i Zamość, a nawet dotarli do Lwowa. Kontrofensywa polska zmusiła Austriaków do opuszczenia Warszawy (kobiety polskie mogły już porzucić samorzutnie przywdziane na czas okupacji stolicy szaty żałoby narodowej) i całego Księstwa. Ale Rosjanie (formalni sojusznicy Napoleona i księcia Józefa) wkroczyli do Galicji i w porozumieniu z Austriakami tak manewrowali, aby ograniczyć ruchy wojsk polskich. Mimo to Poniatowski 15 lipca zajął Kraków.

Wódz naczelny wojsk Księstwa zorganizował polską administrację w Galicji, lecz ze względów taktycznych, w obliczu nieprzyjaznych Rosjan, obejmował nowe tereny w imieniu Napoleona. Po zwycięstwie cesarza Francuzów pod Wagram, na mocy postanowień traktatu pokojowego zawartego w Schónbrunn 14 października 1809 roku, przyłączony został do Księstwa cały trzeci zabór austriacki i część pierwszego zaboru. Utworzono nowe departamenty: radomski, siedlecki, krakowski i lubelski. Powiększone Księstwo Warszawskie liczyło odtąd 154 000 km2 i 4,3 miliona mieszkańców.

Przyłączenie części zaboru austriackiego me zmieniło w niczym charakteru nowego państwa. Było ostentacyjnie polskie, lecz militarystyczne, autorytarne i biurokratyczne, rządzone przez konserwatywną społecznie szlachtę ziemiańską, która niechętnie przyjmowała modernizujące kraj urządzenia francuskie. Wybory sejmowe (1809, 1811) stanowiły demonstrację przywiązania do rządu i manifestację czci dla Napoleona, nie zaś wyraz opinii publicznej. Przebiegały spokojnie i były wyreżyserowane (zazwyczaj zgłaszano jednego kandydata i głosowano jawnie). Sejmy stanowiły zgromadzenia szlacheckie. Nawet wśród deputowanych zdecydowanie przeważała szlachta (reszta to mieszczanie i duchowni). Opozycja jakobińska nic odegrała większej roli ani na sejmach, ani w Nowej Galicji, gdzie próbowała wpłynąć na rządy. Nie potrafiła w niczym zmienić niekorzystnej dla chłopów (i kształtowania więzi narodowej) polityki ziemiaństwa. Politykę tę uzupełniły zarządzenia ograniczające prawa Żydów (7 procent ludności, 28 procent mieszkańców miast). W 1808 roku dekret księcia zawiesił prawa polityczne ludności staro- zakonnej. Żydów odsunięto nie tylko od sejmu, lecz zakazano im piastowania urzędów i kupowania dóbr nieruchomych. W Warszawie i kilku innych miastach ustanowiono osobne rewiry (dzielnice) żydowskie. Ludność starozakonna nie musiała wprawdzie koniecznie mieszkać w wyznaczonych strefach, natomiast nie wolno jej było osiedlać się na wyznaczonych ulicach „chrześcijańskich”. W praktyce następowała odtąd coraz wyraźniejsza koncentracja Żydów w niektórych dzielnicach miast. Wszystko to bardzo utrudniło proces polonizacji Żydów i włączania ich do kształtującego się nowoczesnego narodu.

Księstwo Warszawskie było państwem zależnym, a zarazem niepodległym. Na czym polegała zależność? Nadwiślańskie państwo stanowiło peryferyjne ogniwo w napoleońskim systemie europejskim, wschodnią forpocztę Wielkiego Cesarstwa. O losach Księstwa decydował Napoleon Wielki, a jego kult nad Wisłą był obowiązkowy i uprawiany z dużą gorliwością. Warszawa nie prowadziła własnej, samodzielnej polityki zagranicznej, nie miała służby zagranicznej, nie utrzymywała obcych posłów. W stolicy Księstwa przebywał jedynie rezydent francuski (nie poseł czy ambasador), który wtrącał się do działalności polskiego rządu i kontrolował finanse, starał się też urabiać opinię publiczną, a o nastrojach panujących nad Wisłą donosił do Paryża. Wojsko Polskie było armią sojuszniczą, czyli w pełni poddaną decyzjom polityczno-strategicznym Napoleona. W Księstwie stacjonował do 1808 roku korpus francuski, marszałek Davout pełnił nie tylko funkcję zwierzchnika polskich sił zbrojnych, lecz wywierał znaczny wpływ na decyzje Rady Ministrów.

Najdotkliwszą sferą zależności Księstwa od Francji były finanse i polityka gospodarcza. Napoleon ofiarował swym marszałkom i generałom spore dobra w Polsce (tak zwane donacje). Majątki te, rodzaj państwa w państwie, odprowadzały swoje dochody za granicę. Co najistotniejsze, Francuzi przejęli zadłużenia pruskie, obliczając je z dużą przesadą na 43 miliony franków. Napoleon powziął decyzję o „odstąpieniu” ich Księstwu za 21 milionów franków, płatnych w ciągu czterech lat (konwencja z Bayonne). Rządowi Księstwa trudno było wyciągnąć od zadłużonych ziemian należności, zresztą nie chciał doprowadzić szlachty do bankructwa. W końcu „sumy bajońskie” (określenie to stało się do dziś używanym porzekadłem) okazały się niemożliwe do ściągnięcia. W rezultacie rząd warszawski musiał zaciągnąć lichwiarskie pożyczki, aby wypłacić się Francji choćby w części. Dodać wypada, że Księstwo obowiązane było do stosowania się do zasad zadekretowanej przez Napoleona antybrytyjskiej blokady kontynentalnej. Ustał więc eksport zboża do Anglii, co niekorzystnie odbiło się na rolnictwie polskim i bilansie handlu zagranicznego.

Wraz z wprowadzeniem Kodeksu Napoleona podporządkowano Kościół państwu. Nie raziło to racjonalistyczno-oświeceniowej arystokracji, episkopat jednak sprzeciwił się wprowadzeniu rozwodów cywilnych i sabotował zarządzenia władz (księża zobowiązani byli do pełnienia funkcji urzędników stanu cywilnego), piętnując nierzadko z ambon „bezbożnych Francuzów”. Dochodziło na tym tle do konfliktów, a nawet starć. Po jednej z bójek z żołnierzami francuskimi w kościele redemptorystów (benonitów) w Warszawie świątynię tę zamknięto na rozkaz Davouta, a zakonników skazano na banicję (1808). Ta samowola Francuzów oburzyła do żywego biedniejszą ludność stolicy.

Księstwo, mimo oczywistej zależności, pozostawało w niejedne) dziedzinie – administracji i polityce, oświacie i myśli naukowej, wojskowości i aktywności obywatelskiej – państwem niezawisłym. Posłowie debatowali nieoficjalnie poza izbą nad ważnymi dla kraju problemami, a ich propozycje dochodziły do władz administracyjnych. Rada Stanu, wbrew konstytucji i protektorowi, podejmowała samodzielne decyzje w różnych dziedzinach życia państwowego. Rząd i nowa inteligencja zawodowa, urzędnicy i sędziowie (10 000 osób, czyli 2 procent ludności miejskiej) starali się wyzyskać nowoczesne ramy sprawnego państwa i fundamenty równości wobec prawa, kształtujące zalążki społeczeństwa obywatelskiego, aby prowadzić racjonalną politykę gospodarczą i przezwyciężyć „cywilizację zacofaną” (to termin użyty przez jedną z komisji rządowych), a więc zapóźnienie i zależność. „Organizowano” industrializację, skromną jeszcze (przemysł rolno- -spożywczy; sukiennictwo w Wielkopolsce; przemysł ciężki w Kieleckiem, pracujący głównie na potrzeby wojskowe), doprowadzono – mimo blokady kontynentalnej – do aktywności bilansu handlu zagranicznego, znajdując możliwości eksportu w obrębie krajów Wielkiego Cesarstwa. Niepodległość polegała też na jedności i tolerancji. Mimo sporów między wielkoszlacheckimi modernizatorami (minister Feliks Łubieński) a jakobińskimi republikanami nic było w Księstwie więźniów politycznych (a nie brakło ich we Francji), nie odnotowano żadnego procesu politycznego.

W pełni narodowe i niepodległe było Księstwo w dziedzinie oświaty i nauki. Zrobiono bardzo wiele. Powołana przez rząd Izba Edukacyjna, nawiązująca do Komisji Edukacji Narodowej, rozbudowała sieć szkół elementarnych i Średnich, odrabiając zaległości z czasów pruskich i austriackich (był to wysiłek ogromny, zważywszy, że dwie trzecie budżetu szło na wojsko). „W sumie pod koniec istnienia Księstwa było na jego terenie około tysiąca dwustu szkółek elementarnych polskich i niemieckich, co oznaczało wzrost liczby szkół miejskich o 163 procent, wiejskich zaś – o 507 procent” (Barbara Grochulska). Hugo Kołłątaj spolszczył i odrodził Akademię Krakowską, powstał w Warszawie zalążek nowego uniwersytetu (Szkoła Prawa i Nauk Administracyjnych w 1808 roku i Szkoła Lekarska w 1809 roku). Rozwinęły się nauki ekonomiczne (Wawrzyniec Surowiecki, Dominik Krysiński), humanistyczne (Lindego sześciotomowy „Słownik języka polskiego”) i techniczne (Abraham Stern) W TPN aktywnie i zgodnie (mimo polemik) współpracowali uczeni o poglądach jakobińskich (Linde, Józef Kalasanty Szaniawski, Andrzej Horodyski) oraz liberałowie (Stanisław Kostka Potocki) i konserwatyści (Ludwik Gutakowski). Rozkwitła krytyka literacka i publicystyka (Ludwik Osiński, Hugo Kołłątaj, Wawrzyniec Surowiecki).

Symbolem i ostoją niepodległości Księstwa było Wojsko Polskie. Armia stanowiła elitarną grupę, w znacznym stopniu wyodrębnioną ze społeczeństwa i rządzącą się własnymi prawami. Jednakże, wierna demokratycznym tradycjom legionowym, uczyła żołnierzy patriotyzmu, powinności obywatelskich i samorządności (rady gospodarcze). Dla chłopa służba wojskowa stanowiła awans społeczny, budziła dumę narodową. Armia Księstwa, mimo wspomnianej już zależności polityczno-strategicznej od Francji, we wszystkich codziennych sprawach była samodzielną siłą zbrojną narodową.

Podziel się z kolegami

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *