Gospodarka Polski w drugiej połowie XIX w.

Tytuł „Gospodarka” jest tradycyjny i ma rangę symbolu. W polskim rozwijającym się kapitalizmie zależnym, w rewolucji przemysłowej na ziemiach polskich (lepiej polskich i ościennych, gdyż Polska stanowiła wszak kraj bez granic), na terenach przez Polaków zwarcie zasiedlonych, a przynależnych do trzech mocarstw, istniały właściwie gospodarki, nie zaś gospodarka. Gospodarki te z dekady na dekadę były coraz bardziej odrębne. Łączne traktowanie życia gospodarczego okazuje się wprawdzie pożyteczne dla ogólnego wykładu dziejów Polski, lecz stanowi w dużej mierze konstrukcję abstrakcyjną.

W latach 1850-1870 upadł ostatecznie system pańszczyźniany, a uwłaszczenie chłopów dość szybko poszerzyło rynek wewnętrzny. Powstał też rynek wolnonajemnej siły roboczej. Stało się to bodźcem rozwoju przemysłu i handlu. Nadszedł czas płytkiej, zapóźnionej, lecz mimo to zmieniającej oblicze ziem polskich i strukturę społeczeństwa rewolucji przemysłowej.

Rytm rozwoju produkcji fabrycznej i jej rejonizacja, zależne od warunków lokalnych i zaborowych, były wysoce zróżnicowane. Na większości ziem polskich rewolucja przemysłowa rozpoczęła się około 1850 roku, a zakończyła mniej więcej w latach 1880-1890. Od fazy manufakturowej do zmechanizowanej, fabrycznej pierwszy przeszedł przemysł wydobywczy (węgiel i rudy), hutniczy, a następnie – w niewielkim zakresie – metalowy i chemiczny regionu górnośląskiego (1850 – około 1875). W Królestwie Polskim, gdzie zdecydowanie dominowało włókiennictwo okręgu łódzkiego, przewrót przemysłowy przypadł na lata od około 1860 do 1880 roku, choć w wypadku hutnictwa i przemysłu budowy maszyn rewolucja techniczna przyszła później (1870-1890). Natomiast w bardzo słabo zindustrializowanej Galicji przemysł fabryczny powstał dopiero pod sam koniec XIX stulecia.

Mimo iż stopa wzrostu produkcji wielkiego przemysłu przetwórczego i wydobywczego w drugiej połowie XIX wieku była bardzo wysoka, przy czym do miary symbolu urasta dwunastokrotny w latach 1852-1890 wzrost wydobycia węgla na Górnym Śląsku (do blisko 17 milionów ton), to jednak w Polsce schyłku XIX wieku wciąż dominowały małe zakłady przemysłowe, a i rzemiosło produkcyjne trzymało się bardzo dobrze. I jeszcze jedno, specyficzne dla „zależnej rewolucji przemysłowej” na ziemiach polskich, a raczej rewolucji w liczbie mnogiej: otóż wszystkie te rewolucje były znacznie opóźnione w stosunku do Anglii, Belgii, USA, ale również – acz nieco mniej – Francji i Niemiec. Ziemie zaboru pruskiego wykazywały opóźnienie wobec zachodnich Niemiec, Galicja wobec Austrii, Czech, a nawet Węgier, podczas gdy przewrót przemysłowy w Kongresówce wyprzedzał w czasie analogiczny proces w Rosji. Rewolucja przemysłowa w Polsce jako całości nigdy nic przeorała do głębi całego kraju i społeczeństwa. Zapewne i w krajach najwyżej wówczas rozwiniętych istniały regiony zacofane, lecz na ziemiach polskich kontrasty rzucały się wprost w oczy. „Wyspowa” rewolucja przemysłowa sterowana przez obce centra pogłębiła zróżnicowanie gospodarczo-społeczne Polski. Między galicyjskim Podhalem a regionem łódzkim łub między okolicami Białej Podlaskiej a Bytomiem 1890 powstał ogromny dystans cywilizacyjny. Regiony te dzieliła cala epoka.

W porównaniu z połową, a nawet drugą ćwiercią XIX wieku rejonizacja i specjalizacja branżowa przemysłu na ziemiach polskich nie uległy pod koniec ubiegłego stulecia zasadniczym zmianom. Powstało wprawdzie nowe zagłębie naftowe we wschodniej Galicji, podupadło Zagłębie Staropolskie, włókiennictwo rozwinęło się natomiast w rejonie częstochowsko-sosnowieckim, lecz pozostałe dawne centra przemysłowe tylko się rozbudowały. W zaborze rosyjskim wyróżniały się dwa wielkie okręgi włókiennicze (łódzki i białostocki), wielobranżowy, lecz głównie metalowy warszawski oraz górniczo-hutniczy sosnowiecko-dąbrowski. W zaborze pruskim istniał na dobrą sprawę jeden, ale wielki, górniczo-hutniczy ośrodek przemysłowy na Górnym Śląsku. Galicja, poza ropą naftową, to jedynie niewielkie Zagłębie Krakowskie. Włókiennictwo (wełna) rozwinęło się w rejonie Bielska. Przemysł rolno-spożywczy (głównie cukrownictwo), powiązany na ogół z folwarkami, był wprawdzie rozproszony, lecz najintensywniej rozwijał się w Lubelskiem, na Kujawach, w Wielkopolsce i na Pomorzu Gdańskim.

Rewolucja przemysłowa doprowadziła do szybkiego wzrostu miast. One też, nieraz samotne w morzu agrarnym, stawały się – na ogół niewielkimi – ośrodkami przemysłowymi (między innymi Poznań, Kraków, Gdańsk, Kalisz, Radom, Lublin, Lwów). Mimo łączności i „ciągłości terytorialnej” Zagłębie Górnośląsko- -Dąbrowsko-Krakowskie, podzielone granicami państwowymi, zależne od różnych centrów, nie stanowiło nigdy rzeczywistej ekonomiczno-społecznej jedności.

Wysoka nierównomierność rozwoju kapitalizmu i jego asynchronizm oraz odmienny w poszczególnych regionach i zaborach przebieg rewolucji przemysłowej dają się łatwo zauważyć w związanych z nimi, a właściwie stanowiących ich część, procesach urbanizacji, rozwoju komunikacji, handlu i – szerzej – rynku, oraz rolnictwa.

Na wszystkich ziemiach polskich następowała w drugiej połowie XIX wieku rozbudowa miast. Wzrastała też liczba ludności zamieszkującej miasta i miasto- podobne osady przemysłowe. Rzeczywiście szybka urbanizacja objęła wszakże tylko trzy regiony: warszawski, łódzki i podzielony granicą, lecz niemal jednolity strukturą gospodarczą górnośląsko-sosnowiecki. Miasta leżące poza tymi regionami rozbudowywały się wprawdzie, lecz na ogół powoli. Niemało było wciąż jeszcze drobnych, rolniczo-handlowych, „zgniłych” miasteczek. Niektórym odbierano prawa miejskie.

Warszawa, mająca w 1870 roku 276 000 mieszkańców, liczyła w 1900 roku prawie 600 000 (w okolicach stolicy Kongresówki rósł szybko Żyrardów, a pod koniec XIX wieku uprzemysławiający się Grodzisk i Pruszków). Łódź, „ziemia obiecana” polskiego kapitalizmu, miasto pięćdziesięciotysięczne w 1870 roku, stała się u progu XX wieku ośrodkiem ćwierćmilionowym, obrosłym osadami i miastami przemysłowymi (Zgierz, Pabianice, Aleksandrów, Zduńska Wola). Na Górnym Śląsku i w zagłębiu powstawały dość liczne, stosunkowo małe, lecz szybko rosnące osady robotnicze i miasta. W ciągu trzydziestu lat 11870-1900) liczba mieszkańców Katowic wzrosła z 8000 do 32 000, Gliwic z 13 000 do 53 000, Zabrza z 17 000 do 56 000, Bytomia z 16 000 do 51 000, Sosnowca z 6500 do 60 000, Dąbrowy Górniczej z 5000 do 16 000. Poznań w tym samym czasie wzrósł prawie dwukrotnie (z 56 000 do 110 000 mieszkańców), a słabiej zindustrializowane ośrodki już nieco mniej (Gdańsk z 89 000 do 134 000, Kraków z 54 000 do 85 000, stolica Galicji, Lwów, z 87 000 do 160 000).

Oprócz przemysłu nowym ważnym czynnikiem kapitalistycznego umiastowienia stał się rozwój kolejnictwa. Osady „przytorowe” szybko rosły, odległe zaś od nowo budowanych linii podupadały. Rozwój sieci kolei żelaznych postępował dość szybko, lecz bardzo nierównomiernie. Sieć ta była dość gęsta na Śląsku i w Poznańskiem (434 kilometry w 1862 roku i 2069 kilometrów w 1900 roku), mniej rozbudowana w Galicji, a najsłabiej w Królestwie Polskim. „Na milion mieszkańców przypadało w końcu stulecia w Królestwie około 250 kilometrów linii kolejowych, w zaborze pruskim prawie trzykrotnie więcej, w Galicji niemal dwukrotnie więcej. Wszystkie trzy zabory zostawały w tyle za wieloma państwami Europy: Niemcy miały 910 kilometrów kolei na milion mieszkańców, Francja -1080, Anglia – 849, Belgia – 902” (Ireneusz Ihnatowicz).

Koleje nie integrowały gospodarki polskiej, lecz odwrotnie, dezintegrowały ją, co odpowiadało interesom kapitalistycznych ośrodków dominujących i państw zaborczych. Zarówno przyczyny ekonomiczne, jak polityczne i militarne sprawiły, że budowano linie kolejowe na zasadzie odśrodkowej, wiążąc ziemie polskie |i gospodarki) poszczególnych zaborów z centrami gospodarczo-politycznymi Niemiec, Austrii i Rosji. Połączenia międzyzaborowe były nieliczne i niedogodne.

„Zależna rewolucja przemysłowa” ujawniała swe oblicze między innymi w kwestiach technicznych i kapitałowych. Mimo upowszechnienia się już od lat siedemdziesiątych martenowskich pieców do wytapiania stali, częściowej mechanizacji wydobycia kopalin, wreszcie stopniowego wprowadzania maszyn elektrycznych w ostatnich dwóch dekadach XIX wieku (w 1890 roku Królestwo dysponowało czternastoma elektrowniami przemysłowymi) – wyposażenie przemysłu na ziemiach polskich ustępowało wyraźnie poziomem Europie Zachodniej. Maszyny i urządzenia były po części (pod koniec wieku) produkcji własnej, lecz w znacznej mierze niemieckiej, angielskiej, w niektórych wypadkach rosyjskiej.

Kapitały krajowe odgrywały pewną rolę, nieraz znaczną, ale tylko w przemyśle rolno-spożywczym, częściowo lekkim. W decydujących gałęziach dominacja kapitałów obcych była całkowita. Układała się ona niejako dwustopniowo. Nadrzędna pozostawała preponderancja największych centrów rozwiniętego kapitalizmu (Anglia, Belgia, a także zachodnie Niemcy i Francja), podrzędna – lecz wyraźnie odczuwalna – centrów mniejszych z państw zaborczych (kapitał niemiecki z ziem polskich, austriacki, czeski, a nawet węgierski, rosyjski wreszcie). W zaborze pruskim ważną rolę grał miejscowy kapitał „magnacki”, później zaś finansowy kapitał zachodnioniemiecki, po części francusko-belgijski. W Królestwie bardzo zaangażowany był kapitał niemiecki (ekspansja poprzez Kongresówkę do Rosji), w tym też górnośląski oraz francuski i belgijski. „Na przełomie XIX i XX wieku kapitał obcy posiadał 25 procent fabryk Królestwa, które zatrudniały 55 procent robotników i skupiały 60 procent produkcji przemysłowej” (Lech Trzeciakowski). W Galicji kapitał miejscowy nie odgrywał żadnej roli. Dominowały kapitały angielskie i niemieckie, a miejscowe banki podporządkowane były w niemałym stopniu instytucjom finansowym austriacko-węgierskim, w praktyce wiedeńskim i czeskim.

Pod koniec XIX wieku przemysł w zaborze pruskim (zwłaszcza Górny Śląsk) i Królestwie przeszedł w fazę monopolistyczną. Wiązało się to z postępującą koncentracją produkcji i centralizacją kapitału. W hutnictwie górnośląskim w 1890 roku zaledwie cztery przedsiębiorstwa wytwarzały 78 procent surówki. Podobnie było w Królestwie (trzy największe zakłady produkowały w 1899 roku aź 68 procent żelaza i stali). Powstawanie wielkich spółek akcyjnych i karteli zaznaczyło się najwcześniej na Górnym Śląsku (lata siedemdziesiąte), nieco później w Kongresówce. Całkiem podporządkowane obcym monopolom były Galicja i Śląsk Cieszyński. Rafinacja ropy galicyjskiej podlegała kartelowi zdominowanemu przez przedsiębiorstwa austriackie i węgierskie. Ekspansywne monopole górnośląskie kontrolowały część przemysłu w Zagłębiu Dąbrowskim i Galicji. Jednocześnie wchodziły do syndykatów ogólnoniemieckich. Podobny proces zachodził w zaborze rosyjskim. Towarzystwa akcyjne z Kongresówki działały w początkach XX wieku w obrębie ogólnopaństwowych syndykatów rosyjskich.

Monopolizacja nie zmniejszała w niczym gospodarczych i społecznych strat powodowanych przez kryzysy, odczuwane szczególnie silnie przez struktury ekonomicznie zależne, półperyferyjne, do których należały wszak gospodarki ziem polskich. O ile kryzys 1873 roku odbił się wyraźnie tylko na sytuacji w zaborze pruskim, o tyle niezwykle głęboki okazał się rozpoczęty w Rosji kryzys lat 1900- 1903. Doprowadził on do gwałtownego załamania, a tym samym pogorszenia sytuacji gospodarczej oraz położenia ludności Królestwa, zwłaszcza zaś środowisk robotniczych, i stał się jedną z istotnych przyczyn wybuchu rewolucji 1905 roku, rozpoczętej w Kongresówce właściwie już w roku 1904.

Zależność kapitalistycznych gospodarek ziem polskich i ich postępujące wrastanie w obce organizmy ekonomiczno-państwowe uwidoczniły się szczególnie wyraźnie w obrębie polityki handlowo-celnej, obrotów i powiązań handlowych, rynku wewnętrznego i zewnętrznego.

O charakterze zacofanym, peryferyjnym i zależnym gospodarek polskich, funkcjonujących w ramach państw zaborczych, świadczy dobitnie to, że eksport z zaboru pruskiego i Galicji oraz Kongresówki (od lat osiemdziesiątych) był w znacznej większości wywozem surowców (kopalin i płodów rolnych). Tylko Królestwo pod koniec XIX wieku eksportowało więcej wyrobów gotowych niż surowców.

Uwłaszczenie chłopów i wejście ich na rynek sprawiło, że spora część produkcji przemysłu ziem polskich szła na spożycie wewnętrzne. Jednakże „obsługa” państw zaborczych i innych centrów kapitalistycznych na Zachodzie (Anglia) była ważniejsza i ona determinowała w znacznej mierze kierunki rozwoju gospodarczego podzielonej Polski.

Pomorze, Wielkopolska i Śląsk stanowiły zaplecze rolno-surowcowe centralnych i zachodnich – uprzemysłowionych i zurbanizowanych – regionów Niemiec. Wyroby, a częściej półfabrykaty i surowce Zagłębia Górnośląskiego kierowały się do Niemiec, Austrii, krajów bałkańskich, a także do Królestwa. Galicja i Śląsk Cieszyński zaopatrywały wyżej rozwinięte kraje monarchii (Austria, Czechy i Węgry), ale też i Bałkany – obiekt ekspansji gospodarczej kapitału niemieckiego i austriackiego. Tanią naftę galicyjską, eksploatowaną na modłę iście kolonialną, wysyłano do Szwajcarii, Włoch, Belgii, a nawet Turcji. Intensywny rozwój zagłębia naftowego w końcu XIX stulecia w niczym nie łagodził „nędzy galicyjskiej”.

Szczególnie wielki wpływ na rozwój przemysłu w Kongresówce miało szerokie otwarcie po 1850 roku rynków rosyjskich, co w praktyce uzależniało strukturę industrializacji od cesarstwa, wiązało „jednostronną” gospodarkę Kongresówki z Rosją. Do około 1880 roku przemysł Królestwa Polskiego pracował przede wszystkim na rynek wewnętrzny, choć i w tym czasie wzrastał udział Rosji w handlu Kongresówki. Apogeum związku handlowo-przemysłowego Królestwa z Rosją przypadło na lata 1880-1900. Zakończenie przewrotu przemysłowego w Rosji, kryzys 1900 -1903 roku, opór stawiany przez przemysłowców rosyjskich wobec „ekspansywności” przemysłu polskiego (tak zwana walka Lodzi z Moskwą) – wszystko to osłabiło nieco więzi Kongresówki z Rosją w początku XX wieku i sprawiło, że zwiększyła się wymiana handlowa Królestwa z krajami zachodnimi i obsługa rynku wewnętrznego. Rozwój gospodarczy Królestwa stał się bardziej stabilny, choć oczywiście w dalszym ciągu silnie uzależniony od polityki gospodarczej, zwłaszcza celnej, Petersburga.

Polska industrializacja kapitalistyczna stanowiła margines światowego uprzemysłowienia. Pod koniec ubiegłego stulecia aż 55 procent produkcji przemysłowej świata przypadało na Wielką Brytanię i USA. Pozycja Niemiec była też dość silna (18 procent), Rosji natomiast bardzo słaba (3 procent), Austro-Węgier jeszcze słabsza. „Udział ziem polskich w przemyśle Rzeszy systematycznie malał, a udział Królestwa w produkcji przemysłowej Rosji co prawda wzrastał w niektórych latach, lecz nie przekraczał kilkunastu procent” (Ireneusz Ihnatowicz).

Spektakularny mimo wszystko (jak na warunki gospodarczej peryferii) wzrost uprzemysłowienia ziem polskich w drugiej połowie XIX wieku kontrastował (zwłaszcza w zaborze rosyjskim i w Galicji) z relatywnie słabym rozwojem kapitalistycznym rolnictwa. Pozostałości systemu przedkapitalistycznego (folwark, serwituty, „szachownica”), zacofanie techniczne, niewielkie możliwości inwestycyjne – wszystko to sprawiło, że rolnictwo (wraz z hodowlą) na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego i Galicji, mimo dość wyraźnego postępu produkcyjnego (uprawy w gospodarce chłopskiej, hodowla w gospodarce folwarcznej), pozostało zacofane i ekstensywne, „półkapitalistyczne”, podczas gdy gospodarka rolna zaboru pruskiego i po części Śląska Cieszyńskiego była intensywna, wysoko towarowa, dobrze wyposażona technicznie, kapitalistyczna, dotrzymująca kroku przodującym krajom Europy Zachodniej.

Koniunktura na zboże w Królestwie (wysokie ceny) trwała nieprzerwanie do początku lat osiemdziesiątych. Zwiększano areał zasiewów (mniej już wydajność z hektara), wywożono ziarno na Zachód. Hodowla rozwijała się dość słabo; z owiec niemalże zrezygnowano. Około 1882-1884 nastąpiło (również w Galicji) załamanie. Kryzys agrarny trwający do 1895-1896 roku (gwałtowny spadek cen związany z masowym napływem do Europy taniego zboża amerykańskiego i wełny z Australii, a do Królestwa jednocześnie ziarna z Rosji i zwłaszcza z Ukrainy) spowodował głęboką stagnację produkcji, zrujnował mniejsze majątki, doprowadził biedotę wiejską do krawędzi głodu, wielu chłopów zmusił do emigracji. Sytuacja poprawiła się pod sam koniec XIX wieku, lecz import zbóż i mąki z Rosji do Królestwa nie ustał. Ekspansja rolnictwa rosyjskiego na rynek Kongresówki stała się „czynnikiem wyraźnie hamującym rozwój polskiego rolnictwa, a więc pośrednio wzrost gospodarczy kraju” (Andrzej Jezierski).

Na Śląsku, najbardziej zaawansowanym agrotechnicznie, a także w Wielkopolsce i na Pomorzu, w mniejszej mierze na Warmii i Mazurach, głównymi figurami w gospodarstwie wiejskim byli właściciele wielkich majątków ziemskich, obsługiwanych przez robotników rolnych, oraz zamożni chłopi. Coraz większe znaczenie miała intensywna hodowla bydła i nierogacizny, a także uprawa roślin przemysłowych (buraków cukrowych) i pszenicy.

Przeobrażenia agrotechniczne, zwłaszcza w zaborze pruskim, ale częściowo również w Królestwie i Galicji, a także postępujące uprzemysłowienie, spowodowały odpływ ludzi do miast i ogólniej do zawodów pozarolniczych. Polska u progu XX wieku nie była już krajem czysto rolniczym jak w latach 1860-1870, lecz stawała się rolniczo-przemysłowa (z rolnictwa utrzymywało się około 56 procent ludności). Różnica wszakże między zaborem pruskim (tylko około 45 procent mieszkańców pracowało tam w gospodarce wiejskiej) a „zaborami agrarnymi”, czyli rosyjskim i austriackim, rzucała się w oczy (65 procent ludności utrzymującej się z rolnictwa).

Podziel się z kolegami

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *